Nasze treści
Polecamy
Polecamy

Tokyo Ghoul / 東京喰種


Typ: Manga
Autor/zy: Sui Ishida
Gatunek: Dramat, horror, kryminał
Data publikacji: 2011 - 2014 (2015 - 2017, Polska)
Status: Zakończona (Zakończona, Polska)
Ilość tomów: 14 (14, Polska)
Wydawca: Shūeisha (Japonia), Waneko (Polska)
Ocena recenzenta: | Black


Tokyo Ghoul - Chociaż mówi się, że ludzie stoją na szczycie łańcucha pokarmowego... istnieją stworzenia, które polują na nich tak, jak poluje się na zwierzynę. Bestie, które są łakne ludzkiej padliny nazywane są ghulami. - To wprowadzenie do historii mangi autorstwa Sui Ishidy najlepiej obrazuje to co czeka nas w fabularnej podróży po świecie gdzie człowiek nie tylko zmaga się z przestępcami, ale także z prawdziwymi, żądnymi krwi bestiami. Lecz czy mimo tego opisu owe bestie mogą być stawiane tylko w jednym świetle?

Tokyo Ghoul to historia, do której zabierałem się od dłuższego czasu, jednak sporo rzeczy wskakiwało na moją listę priorytetów związanych z mangą, anime czy serialami wyżej niżeli ten tytuł, ale dziś korzystając z możliwości zrecenzowania tej historii w końcu mogę jej poświęcić czas. Fala popularności tego tytułu od zawsze była dla mnie interesująca, tym bardziej, że nie jest to kolejny shōnen, po którego sięgają głównie młodzi fani i choć powstały na bazie mangi adaptacje anime, to jednak naturalnym krokiem jest skłonienie się do poznania mangi, która według wielu jest najczystszą kwintesencją myśli twórcy.

Ishida wprowadza nas do świata bardzo krótką, ale konkretną notką i bardzo wymowną ilustracją, a sam główny bohater, Ken Kaneki też nie ma łatwo. Ledwie po kilkunastu stronach Kaneki, poczciwy student lubiący dobrą lekturę staje oko w oko z groźbą utraty życia w ten sam sposób, o którym niewiele wcześniej słyszał z telewizyjnych informacji. Piękna dziewczyna, która jak do tej pory była celem westchnień młodego studenta, okazała się być ghulem, który upatrzył sobie w nim smaczny kąsek na kolację. Przypadek lub nie sprawił, że rusztowania spadające na nich "uratowały" młodzieńca lecz aby przeżyć lekarze nieświadomi tym kim była towarzysząca mu dziewczyna decydują się na transplantację organów Kanekiemu, czyniąc go tym, czego tak obawiał się chłopak. Na pomoc bohaterowi przychodzą Yoshimura i Touka Kirishima, którzy prowadzą kawiarnię Anteiku.

To tyle jeżeli chodzi o wprowadzenie fabularne, resztę tej historii naprawdę warto poznać samemu, ale teraz coś o tym jakie odczucia towarzyszą mi po lekturze kilku pierwszych tomów. To co było mi dane poznać w Tokyo Ghoul prezentuje się bardzo dobrze, widać że jest autor ma pomysł na to jak prowadzić historię sprawnie przechodząc z jednego wątku do drugiego, przedstawiając kolejnych bohaterów, zarówno tych dobrych i złych po obu stronach barykady, lecz to konflikt między ludźmi a ghulami jest najważniejszym tłem całej historii, w którą wpada Kaneki.

W Tokyo Ghoul kolejny raz możemy zobaczyć motyw istot, które żywią się ludzkim mięsem i żyją w cieniu społeczeństwa tak aby móc egzystować, a jednocześnie nie paść ofiarą ludzkich służb. To co wyróżnia tę pozycję od pozostałych historii o wampirach i zombie to fakt, że Ghule żyją tak samo jak my, starają się prowadzić zupełnie normalne życie w otaczającym ich świecie, co ciekawe Sui Ishida przekłada na społeczeństwo Ghuli również nasze cechy, spotykamy bowiem wśród bohaterów tych, którzy robią wszystko aby nie ranić ludzi starając się jedynie przeżyć, ale nie brakuje również psychopatycznych postaci, które korzystając ze swoich mocy i możliwości czerpią radość z zabijania swoich ofiar w niezwykle brutalny sposób.

Każdy kolejny tom tej mangi wprowadza nowych bohaterów zarówno ludzi jak ghuli i choć najważniejszym bohaterem jest Kaneki to pozostała obsada dostaje odpowiednio dużo czasu do swojej roli, dzięki temu z łatwością można poznać charakter i intencje danej postaci. Jest to dość spory wysiłek ze strony Ishidy gdyż ze względu na ilość tomów jakie zostały wydane to przestrzeń dla nich wydaje się być zdecydowanie niewielka, a należy pamiętać że to główny bohater przechodzi przemianę własnego bytu - ze zwykłego chłopaka, na ghula czującego nieopartą pokusę pożywienia się ludzkim mięsem.

Mimo pędzącego tempa fabuły, znajduje się w niej miejsce na ukazanie wielu aspektów życia społeczności ghuli, takich jak hierarchia, intencje, "żerowiska", ukazane są także (głównie za sprawą Kanekiego) takie ciekawostki jak spożywanie produktów spożywczych przygotowanych z myślą o ludzkiej diecie przez ghuli i tego skutki.

Na rozłożenie fabuły na czynniki pierwsze i podsumowanie zakończenia przyjdzie jeszcze czas, lecz w tej chwili mogę śmiało przyznać, że kilka pierwszych tomów stoi na tyle dobrym poziomie, że we wspomnianych priorytetach na pewno Tokyo Ghoul wskoczył na jedno z pierwszych miejsc mojej listy. Na koniec wspomnę jeszcze o ilustracjach, te wyglądają interesująco, Sui Ishida stara się operować czernią i rozmyciem tak, aby jak najlepiej zaprezentować miejsca i sytuacje, w jakich znajdują się bohaterowie. Projekty postaci przypadły mi do gustu, nie są przesadzone szczegółami lecz są różnorodne, a to bywa ważną zaletą.

Zobacz alternatywną recenzję autorstwa: Inigo_Montoya

Tokyo Ghoul – Manga, której autorem jest Ishida Sui, zdążyła już zdobyć sporą popularność, szczególnie dzięki kilku seriom anime. Swego czasu tytuł ten przeżywał swojego rodzaju boom, fanów Tokyo Ghoula można było napotkać na każdym kroku w mangolubnej części internetowego i nie tylko internetowego światka - nie było chyba osoby, która by o nim nie słyszała, nie oglądała. Prawie nie było. Mimo zalewu grafik i gifów z anime, mimo rzesz przebranych w maski ghouli cosplayerów na konwentach, a może właśnie z tego powodu, szerokim łukiem omijałem ten tytuł. Dlaczego?

Historia przedstawiona w Tokyo Ghoulu dzieje się w bliżej nieokreślonym czasie, przypominającym współczesność, z tą tylko różnicą, że na Ziemi pośród ludzi egzystują przypominające ich drapieżniki: Ghoule, które żywią się ludzkim mięsem – specjalne oddziały policji wyznaczone do walki z nimi patrolują ulice Tokyo. Manga opowiada o młodym studencie, Kenie Kanekim, który zostaje napadnięty przez ghoula, a w wyniku niespodziewanego zbiegu okoliczności (czy na pewno? to jedna z tajemnic, która w trakcie fabuły otwiera się przed czytelnikiem), staje się pół-ghoulem i odtąd może żywić się jedynie ludźmi. Jako, że jest typowo kryształowym bohaterem shōnen (manga ponoć należy do kategorii seinen, jednak jak dla mnie więcej wyróżników odpowiada typowo shōnenowej historii), ta perspektywa nie za bardzo mu odpowiada. Z czasem poznaje innych ghouli, ich świat, metody walki – oraz przychodzi mu wejść w drogę łowcom ghouli. Oczywiście, w pakiecie dostajemy obrażoną na cały świat tsundere, uganiającego się za dziewczynami przyjaciela głównego protagonisty (który okazuje się wcale nie być takim głupkiem), tajne stowarzyszenia i mentora, który wie więcej niż mówi. Oraz legendę o wielkim ghoulowym herosie i kilka tajemnic do rozwikłania. To wszystko to jednak trochę zbyt mało, by ocenić mangę lepiej niż solidnego przeciętniaka.

Tyle, że Tokyo Ghoul oferuje znacznie więcej. Przedstawiona historia jest niezwykle dojrzała mimo typowo shōnenowych dowcipów i zawiązań akcji. Jedną mocną stroną jest poznanie życia ze strony potwora – nie tylko jako niezmordowanego łowcy-nadczłowieka albo bojownika polującego na szubrawców, by w ten sposób pójść na kompromis ze swoją naturą. Manga ukazuje nam całe spektrum możliwych postaw i zachowań skrywających się w ludzkiej większości ghouli, pozwala odnaleźć człowieka w potworze. Z drugiej strony, co jest kolejnym atutem Tokyo Ghoula, poznajemy problem z obydwu perspektyw – ludzi i potworów – i autor nie wskazuje nam palcem, która grupa ma słuszność, nie nakreśla jednych jako tych dobrych, a drugich jako tych złych. Czytelnik może utożsamiać się z obydwoma obozami, ponieważ racje jednych i drugich są podobnie przekonujące. Dobre i złe mogą być w tej mandze jednostki (aczkolwiek w większości przypadków i pod tą kategoryzacją kryje się znak zapytania, kiedy mamy okazję wejrzeć w motywy postępowania przewijających się przez historię postaci), ale nie cała społeczność.

Oczywiście, można się domyśleć, jaką rolę koniec końców przyjdzie odegrać głównemu protagoniście, jest to element stosunkowo najbardziej jasny zatem najmniej interesujący, jednak cała droga do tego punktu jest poprowadzona w intrygujący sposób, a stawiane przed czytelnikiem zagadki powodują, że fabuła niesamowicie wciąga.

Warstwa wizualna Tokyo Ghoula prezentuje się gorzej niż fabularna. Nie oznacza to, że kreska jest mało estetyczna czy niedopracowana: Ishida Sui poświęca wiele uwagi, by szczegółowo oddać pokazywane lokacje, by obraz współgrał z wielkimi emocjami targającymi bohaterami, dobitnie oddaje brutalizm w jednych sytuacjach i romantyzm (w klasycznym znaczeniu!) w innych. Niestety, gdy przychodzi do scen akcji, starć między przeciwnikami, przeważnie nie sposób się zorientować, co właściwie dzieje się na rysunkach. Jest to element, który wymaga największego dopracowania. Nie zapadły mi w pamięć także żadne pokazowe kadry, ujęcia na całą stronę czy nawet dwie, w których autor wykorzystuje okazję, by dać upust swojemu talentowi plastycznemu, a czytelnikowi daje okazję, by zachwycił się samym obrazem. Jest to mankament, który ciągnie mocno w dół ostateczną ocenę.

Tokyo Ghoul cieszył się jeszcze niedawno może nie szaloną popularnością, jednak jest tytułem powszechnie znanym, posiadającym oddanych fanów – ale do tej pory nie sięgnąłem po niego, dlaczego? Nie mam pojęcia! Choć nie byłem entuzjastycznie nastawiony do tej mangi, okazała się nie tylko godnym uwagi, nie tylko godnym polecenia, ale wręcz świetnym tytułem, zasługującym na solidne osiem gwiazdek.



Mangę na polski rynek wypuściło wydawnictwo Waneko. Pod względem czysto technicznym mamy tutaj kawałek w pełni profesjonalnej roboty ze strony wydawcy. Mangę czyta się dobrze, nie ma mankamentów, które odciągałyby od rozrywki. Jedyne, co nie przypadło mi do gustu, to koncept okładek. Zupełnie nie wiem, co autor miał na myśli, stawiając na taką koncepcję estetyczną: szczególnie że niektóre postaci nawet nie są do siebie podobne. Niestety, polski wydawca prawdopodobnie nie miał w tej sprawie wiele do powiedzenia – Tokyo Ghoul jest przykładem, że nie warto oceniać zawartości po okładce.


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.
Polecamy