Ważna informacja News: Recenzja: Life is Strange: True Colors

Polecamy

No Game No Life: Zero / ノーゲーム・ノーライフ ゼロ


Typ: Manga
Autor/zy: Yū Kamiya
Gatunek: Dramat, przygoda, fantasy, romans
Data publikacji: 2018 (2020, Polska)
Status: Zakończona (Zakończona, Polska)
Ilość tomów: 1 (1, Polska)
Wydawca: Media Factory (Japonia), Waneko (Polska)
Ocena recenzenta: | Black


No Game No Life: Zero - Każda fabuła ma swoje historyczne zaplecze, coś co jest ukazane tu i teraz, musiało mieć kiedyś swój początek. Tak też jest w przypadku przygód rodzeństwa Sory i Shiro, głównych protagonistów No Game No Life, losy tej dwójki są nam dobrze znane, lecz co działo się zanim nastał ład, który poznaliśmy, a w który oni zostali wciągnięci?

O tym jest właśnie No Game No Life: Zero, historia przedstawiona przez Teta, który opowiada co działo się aż sześć tysięcy lat przed wydarzeniami poznanymi w No Game No Life. Czasy, w których na świecie panował istny chaos wojny, wielkiej wojny wielkich nacji, Elfów, Krasnoludów, Flugelów czy Smoków, a gdzie ludzie w tej całej maszynie? Niestety są niczym pył, bytują i tyle. Ludzie w tej "bajce" nie mają sielankowego życia, cierpią w toczących się dookoła konfliktach, umierają jako ofiary postronne, a na pewno nie są żadną siłą, która zainteresowałaby kogokolwiek.

W tym wszystkim splatają się losy dwóch bohaterów, człowieka Riku, i Ex-machiny o imieniu Shuvi, oboje oddziaływają na siebie na tyle znacząco, iż to właśnie ich relacja ma moc aby w końcu odwrócić losy przedstawionego świata i sprawić, że ludzie z pyłu uformują stabilny mur.

To tyle odnośnie zarysu fabuły, sama historia, jeżeli ktoś zapoznał się z No Game No Life, może zaskoczyć. Wydarzenia są przedstawione o wiele dojrzalej, mandze nie brakuje mrocznych i przygnębiających momentów, postacie liczą się z tym, że w każdej chwili mogą zginąć, a ruch "odrodzenia" ludzkości swoje żniwo musi mieć. Kreacja postaci stoi na dobrym poziomie, para głównych bohaterów jest wyjątkowa i tworzy świetną więź, która staje się bardzo ważna dla całej fabuły. Na uwagę zasługuje fakt, że obie główne postacie zdecydowanie zostały wykreowane na bazie Sory i Shiro, ich niektóre cechy wyglądają czasami na przekalkowane, co można odebrać na minus pozycji, jednak osobiście uważam, że nie ma w tym wiele tragedii, gdy poznamy wydarzenia i przypasowane do nich cechy bohaterów.

Manga jest adaptacją filmu o tym samym tytule i niemalże idealnie odzwierciedla to co było dane obejrzeć fanom na ekranie, niemalże, bowiem wpleść fabułę całego pełnometrażowego filmu na łamach stron mangi jest naprawdę ciężko. Odnośnie jakości rysunków, to trzeba mieć na uwadze to, iż są to przełożone kadry filmu na papier, animacja wyglądała momentami świetnie, więc tutaj nie powinno mieć się żadnych zastrzeżeń.

Podsumowując, nie ma tutaj tylu momentów związanych z fanserwisem, nie ma brygady NEET-ów, ale są za to świetne momenty przyjaźni, głębszych więzi, scen batalii, intryg i kombinacji, za które można pokochać No Game No Life, więc te prequel można uznać za naprawdę udany i zdecydowanie zapoznać się z nim aby uzupełnić obraz zwany No Game No Life.



Za polskie wydanie mangi No Game No Life: Zero odpowiada wydawnictwo Waneko, tom został przygotowany w powiększonym formacie, w kolorowej obwolucie, wypchany po brzegi kolorowymi stronami. Wydanie zostało wykonane bardzo przyjaźnie dla czytelnika, nie odnalazłem braków w tłumaczeniu czy błędów.


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.
Linki sponsorowane: Kosmiczni.pl - Gra inspirowana mangą Dragon Ball | Shinobi World | Comper Games
Polecamy