Ważna informacja News: Konkurs: Turniej Przetrwania - Drugi Etap

Polecamy

ostatnie newsy

Drifters / ドリフターズ


Typ: Manga
Autor/zy: Kōta Hirano
Gatunek: Fantasy, przygoda, komedia
Data publikacji: 2009+ (2016+, Polska)
Status: Wydawana (Wydawana, Polska)
Ilość tomów: 5+ (4+, Polska)
Wydawca: Shōnen Gahosha (Japonia), J.P.Fantastica (Polska)
Ocena recenzenta: (7/10)


Drifters - Po raz pierwszy z mangą Hirano Kōty, autorem popularnego Hellsinga, zetknąłem się dobrych parę lat temu. Mimo pomysłu, który urzekł mnie od razu, nie spędziłem z tym tytułem dłuższego czasu. Drugie podejście zaliczyłem teraz, wraz z polskim wydaniem od J.P.Fantastica, gdy już zdążyłem zapomnieć, jakie było moje pierwsze wrażenie i czemu nie kontynuowałem tej przygody. Tym razem...

Zacznijmy od pomysłu. Mówiąc krótko: jest obłędny. Przetransportowanie różnych postaci historycznych, z całkiem odmiennych epok i nawet innych miejsc na świecie, na jedno podwórko spod znaku fantasy to coś, przy czym nie można przejść obojętnie. Historia oparta na takiej koncepcji ma ogromny potencjał – wystarczy wyobrazić sobie mnogość smaczków, jakie można wpleść do fabuły (i, trzeba przyznać, pojawiają się takie, na czele z Hitler-sama), przyjemność z zestawiania ze sobą postaci, które w jakiś sposób w rzeczywistym świecie były ze sobą powiązane (jak trójka głównych bohaterów, którzy są Japończykami z różnych okresów) i możliwość tworzenia historycznych paraboli dla geeków... słowem: genialne. Tylko, że nie samym pomysłem manga żyje – trzeba jeszcze go obudować o równie dobrą fabułę. Tutaj, ogólnie rzecz biorąc, Kōta spełnił swoje zadanie. Szybko poznajemy antagonistę i główny wątek, który będzie kierował poczynaniami naszych bohaterów, przy czym ich historia jest odpowiednio zakręcona i nietuzinkowa. Można się co prawda przyczepić do niektórych elementów - jak charakter głównego protagonisty, który jest sztampowym shonenowym main hero, niemal niczym Luffy uzbrojony w katanę (aczkolwiek mniej komiczny)- to opowieść wciąga, a to jest chyba jej naczelne zadanie. Mamy nawet kilka mniejszych i większych niewiadomych, które co bardziej ciekawskich będą motywować, do kupna kolejnych tomików. Pomysł i fabuła są najmocniejszymi elementami tej serii. Niestety, nie wszystko wypada tak kolorowo.

Pierwsza rzecz, która mnie osobiście odrzuca, to kreska Hirano Kōty. Nie podobała mi się ona w Hellsingu, nie podoba mi się ona w Driftersach. Mangace umiejętności oczywiście odmówić nie można, świetnie radzi sobie ze skomplikowanymi kadrami, scenami batalii, dynamicznymi sekwencjami walk. Do tych elementów nie mam nic do zarzucenia. Razi mnie za to specyficzna mimika, szczególnie u niektórych postaci, które wyrażając emocje wyglądają wręcz groteskowo. Takie kadry pojawiają się na tyle często, że psuje to mój odbiór – jeżeli podobała ci się kreska Hellsinga, zignoruj te narzekania.

Kolejną kwestią, związaną pośrednio z kreską autora, jest dziwny i moim zdaniem do niczego nie potrzebny motyw, by kilkoro postaci rysować, tak, iż ciężko jest określić ich płeć. W mandze, która jest fantazyjną wariacją na temat postaci historycznych, która usiłuje przemycać elementy całkiem poważne (patrz: przywódca i motywy działania Odpadów), jest to całkowicie zbędne i tylko psuje rozrywkę. Tak samo na niekorzyść serii działa natłok pospolitego fanserwisu i żenujących żartów skupionych na wielkości biustu żeńskich postaci. Słabo. Jeszcze gorsze jest to, że Kōta raczy nas tym naprawdę często, co jest następnym elementem, który zupełnie nie pasuje do tej historii i konsekwentnie wprawia w niesmak. Na koniec przechodzimy do może nie najważniejszej, jednak dość istotnej sprawy, kiedy autor ma zamiar się mierzyć z materiałem historycznym, czyli zgodność z faktami. Driftersi co prawda tylko nawiązują do przeszłości swych rzeczywiście istniejących pierwowzorów, dlatego zastanawiałem się, czy o tym wspomnieć, dużą część szczegółów pozostawiłem bez sprawdzenia, jednak na przestrzeni trzech tomików rzuciły mi się w oczy dwa istotne błędy. Główny bohater, Shimazu Toyohisa, nie słyszał nigdy o Chrystusie, kiedy jego życie przypadło na czasy gdy chrześcijaństwo było istotnym elementem japońskiej codzienności, do tego pochodził z Kiusiu – wyspy, gdzie ci byli najliczniejsi. Popełnianie takich błędów przez Japończyka może tylko dziwić, ponieważ dotyczy historii jego własnego kraju. Drugi mankament to wypowiedź Scypiona Afrykańskiego o Imperium Rzymskim, kiedy w rzeczywistości... zmarł z grubsza sto pięćdziesiąt lat przed jego założeniem. Moim zdaniem manga czerpiąca garściami z historii na takie niezgodności nie może sobie pozwolić.

Jak w każdej recenzji, przychodzi moment oceny. Za pierwszym razem Driftersi nie zdołali zatrzymać mnie na dłużej - tym razem manga mnie do siebie przekonała i z czystej ciekawości, jak ta historia się potoczy (i jak rozwiążą się wielkie tajemnice serii), będę ją śledzić. Można powiedzieć, że do dwóch razy sztuka. Niestety, Drifters nie jest mangą wolną od mankamentów – autor wpadł na świetny pomysł i umiejętnie nakreślił fabułę, jednak równie umiejętnie wprowadził do swojego dzieła elementy, które psują przyjemność z czytania. Gdyby nie one, śmiało dałbym dziesiątkę, jednak ze względu na całokształt mangę mogę ocenić na góra 7/10. Tak czy inaczej, warto poznać tę historię.



Za polskie wydanie mangi Drifters odpowiada J.P.Fantastica. Mam wrażenie, że tym razem największy gracz na polskim rynku nie przyłożył się za bardzo do roboty. O ile okładki, grzbiety i format mangi względem tego, co w niej zawarte wypada w porządku, o tyle jeżeli chodzi o zawartość, zauważyć można parę niedociągnięć. Po pierwsze: niekonsekwencje w tłumaczeniu nazw. W jednym tomiku grupa driftersowych bad-assów jest nazywana Odpadami, w drugim Endsami – w moim odczuciu coś takiego w profesjonalnym tłumaczeniu jest niedopuszczalne. Notki historyczne na końcu tomiku stanowią świetne uzupełnienie, jednak zabrakło tego, co istotniejsze, czyli notek od wydawcy uwidaczniających i wyjaśniających nieścisłości historyczne, jakie trafiają się autorowi. Ostatni zarzut, to wręcz karygodne powielanie nieprawdziwych treści zawartych w mandze we wspomnianych notkach historycznych na końcu tomiku: stało się tak w przypadku nieszczęsnego Imperium Rzymskiego. O ile Hirano Kōtcie, który pochodzi z drugiego końca świata, można taki błąd wypaczyć, o tyle polski wydawca powinien go w tym miejscu wskazać i poprawić: a na pewno nie powielać! Stało się inaczej i w przytoczonej historii Scypiona Republika Rzymska według J.P.Fantastica stała się Imperium. Bardzo, bardzo nieprofesjonalnie. Dlatego nie mogę polskiego wydania ocenić na wyżej, niż 5/10, bo choć w podstawowych sprawach (użycie specyficznego języka, dostosowanie tekstu do realiów itp.) wykonali swoją pracę, w tym, co wymagało czegoś więcej, zawiedli.






Recenzent: Yui-chan
Recenzowane w oparciu wydania J.P.Fantastica
Skomentuj/Oceń: Drifters
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.
Linki sponsorowane: Kosmiczni.pl | Epic Kingdoms | Shinobi World | Comper Games
Polecamy