| Typ: Manga |
![]() |
| Autor/zy: Ai Yazawa | |
| Gatunek: Romans, komedia | |
| Data publikacji: 1991 - 1994 (2026+, Polska) | |
| Status: Zakończona (Wydawana, Polska) | |
| Ilość tomów: 8 (2+ (2w1), Polska) | |
| Wydawca: Shūeisha (Japonia), Waneko (Polska) | |
Ocena recenzenta: | Black |
Żaden ze mnie anioł - Czy manga szkolna mająca ponad trzydzieści lat może jeszcze czymś zainteresować czytelnika, który widział już wiele romansów rozpoczynających się od pierwszego dnia w liceum? Jeżeli za całość odpowiada Ai Yazawa, odpowiedź brzmi: jak najbardziej. Trzeba tylko zaakceptować fakt, że cofamy się do czasów, gdy telefony służyły przede wszystkim do dzwonienia, a szkolny samorząd mógł być miejscem, w którym zaczynało się pół życia towarzyskiego.
Midori Saejima rozpoczyna naukę w nowo otwartej szkole. Placówka dopiero raczkuje, więc obecne pierwsze klasy są jednocześnie najstarszym rocznikiem. Kiedy dziewczyna wraca po krótkiej chorobie, odkrywa, że koledzy postanowili wystawić ją jako kandydatkę w wyborach do samorządu. Normalny człowiek prawdopodobnie najpierw zapytałby, dlaczego ktoś podejmuje za niego takie decyzje. Midori ma jednak dodatkową motywację, w wyborach bierze udział również Akira Sudou, chłopak, który zdecydowanie nie jest jej obojętny. Tak oto zaczyna się historia, która teoretycznie korzysta z zestawu motywów znanych dzisiaj praktycznie każdemu czytelnikowi shoujo. Mamy energiczną bohaterkę, szkolne życie, pierwsze zauroczenia, grupę znajomych oraz chłopaka, którego nie da się od razu do końca rozgryźć. Problem w tym, że Żaden ze mnie anioł powstał na początku lat dziewięćdziesiątych, więc w wielu przypadkach nie tyle korzysta z późniejszych schematów, ile należy do tytułów, które pomagały je tworzyć.
Największą siłą pierwszego tomu jest dla mnie Midori. To bohaterka pełna energii, czasami chaotyczna i bardzo emocjonalna, ale przez to łatwo ją polubić. Nie zachowuje się jak idealna księżniczka czekająca, aż wymarzony chłopak zauważy jej istnienie. Działa, popełnia gafy, złości się, cieszy i angażuje w życie szkoły chyba bardziej, niż początkowo sama planowała. Jej uczucia do Akiry są oczywiście ważne, ale nie pochłaniają całej osobowości dziewczyny. Sam Akira również wypada ciekawiej niż typowy „tajemniczy przystojniak”, którego głównym zadaniem jest dobrze wyglądać na okładce. Yazawa dość szybko sugeruje, że pod pozornie spokojną powierzchnią kryje się trochę więcej, a jego sytuacja rodzinna oraz sposób, w jaki podchodzi do innych ludzi, pozwalają spojrzeć na niego z innej strony.
Dla fabuły ważny jest również sam samorząd. To nie dekoracja istniejąca wyłącznie po to, żeby Midori i Akira mogli siedzieć razem w jednym pomieszczeniu. Wokół niego tworzy się paczka postaci, między którymi szybko zaczynają działać sympatie, antypatie i pierwsze uczuciowe komplikacje. Dzięki temu manga przypomina opowieść o całym etapie młodości, a nie tylko wyścig do momentu, w którym główna para wreszcie się pocałuje.
Oczywiście wiek mangi czuć. Niektóre reakcje bohaterów są bardzo teatralne, tempo potrafi nagle przyspieszyć, a część gagów wygląda jak żywcem wyciągnięta z mangowego początku lat dziewięćdziesiątych. Tyle że właśnie to nadaje całości sporo uroku. Zamiast kolejnej współczesnej historii szkolnej otrzymujemy podróż do trochę innej epoki i to nie tylko pod względem fryzur.
Kreska Ai Yazawy także jest już bardzo charakterystyczna. Smukłe sylwetki, ogromna ekspresja twarzy, stroje, fryzury i sporo drobnych wizualnych żartów sprawiają, że nawet zwykłe rozmowy potrafią wyglądać interesująco. Oczywiście osoby znające późniejsze dzieła autorki zobaczą, że jej styl będzie jeszcze ewoluował, ale już tutaj trudno pomylić jej bohaterów z pracą kogoś innego.
Pierwszy polski tom jest przy tym naprawdę konkretną cegiełką, liczy około 400 stron, więc zamiast kończyć zabawę chwilę po poznaniu bohaterów, daje czas na wejście w ich relacje. Waneko przygotowało serię jako czterotomowe, grubsze wydanie, a za polskie tłumaczenie odpowiada Wojciech Gęszczak. Podsumowując, Żaden ze mnie anioł nie potrzebuje żadnego anioła stróża, żeby obronić się po tylu latach. To ciepła, zabawna i bardzo energiczna opowieść o młodości, w której romans jest ważny, ale nie wypiera przyjaźni oraz zwykłego szkolnego życia. Pierwszy tom zostawia mnie przede wszystkim z sympatią do Midori i całej zbierającej się wokół niej ekipy. Jeżeli ktoś lubi Ai Yazawę albo chce zobaczyć, jak wyglądało shoujo zanim część obecnych schematów została przemielona tysiąc razy, zdecydowanie warto dać tej mandze szansę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.


| 