Przejdź do treści

Wolverine: Snikt!


Typ: Komiks
Autor/zy: Tsutomu Nihei
Gatunek: Przygodowe, science-fiction
Data publikacji: 2004 (2016, Polska)
Status: Zakończona (Zakończona, Polska)
Ilość tomów: 5 (5 w 1, Polska)
Wydawca: Marvel Comics (Japonia), Waneko (Polska)
Ocena recenzenta: | Black


Wolverine: Snikt! - Marvel i manga? Brzmi znajomo, a na pewno nie zaskakująco, tak samo pomyślałem, kiedy zobaczyłem to epickie połączenie, legendarny bohater Marvela - Wolverine zmieszany z talentem Tsutomu Niheia. Mangaka znany z takich pozycji jak BLAME!, NOiSE czy Abara stanął przed ciekawym wyzwaniem, a jak sobie z nim poradził dopiszę poniżej.

Wolverine: Snikt! to połączenie tradycyjnego amerykańskiego komiksu z japońską wizją rysunku. Na początku należy zaznaczyć, że jest to typowy one-shot, bez skomplikowanej fabuły, której na próżno tu szukać. Razem z Loganem wpadamy w wir wydarzeń prosto z Nowego Jorku do zniszczonego, futurystycznego miasta w Japonii (Logan uwielbia kraj kwitnącej wiśni), a to wszystko dzięki Fusie, kobiecie, przybyłej z przyszłości, aby prosić Rosomaka o pomoc w uniknięciu zagłady ludzkości w jej świecie, w którym naukowcy stworzyli bakterię na pozór idealną, mającą przynieść światu profity, a jak można się domyślić, dzięki mutacji i uzyskaniu świadomości wybrała inną drogę. Logan dzięki swoim wyjątkowym umiejętnością jest ostatnią deską ratunku dla świata, który jest już na granicy unicestwienia.

Fabułę można zatem zamknąć w kilku zdaniach, dlatego nie będę więcej odbierał Wam radości z szybkiej i prostej lektury, nie ma tu też wielu dialogów, monologów czy plot twistów. Czytelnik dostaje za to szybką akcję, legendarnego głównego bohatera nieprzebierającego w środkach do celu oraz genialne ilustracje przedstawiające postapokaliptyczny świat. Nihei na łamach tego krótkiego komiksu zdecydowanie poświęcił wielowątkowość i historię na rzecz widowiskowości, w niezwykle klimatyczny sposób zaprezentował brudny, wyniszczały świat oraz walkę między głównym bohaterem a całą, różnorodną hordą monstrów (tych tutaj nie brakuje, sieczka opanowała połowę komiksu). W tym momencie warto zaznaczyć, że projekty postaci oraz zmechanizowanych stworów są wyjątkowe, posiadają tak bardzo specyficzne cechy, że nie ma możliwości niedopatrzenia się w nich ręki Niheia, jego własna interpretacja wyglądu Logana przemawia do mnie jak mało która, zaś duże wrażenie wywarło na mnie połączenie palety bladych twarzy bohaterów na tle wrzących barw otoczenia. Jedynie żal chwyta za serce, że cała historia nie daje się wybić chociaż dwóm postaciom na pierwszy plan pod względem interesującego charakteru lub zaprezentowania zacięcia wynikającego z ich przejść, nie licząc Logana, który swoimi krótkimi ripostami i ruchami daje się poznać od razu.

Podsumowując tą krótką pozycję nasuwają mi się dwa wnioski, biednie fabularnie, epicko wizualnie, na szczęście mimo krótkiej i prostej historii warto sięgnąć po Wolverine: Snikt! ze względu na Logana i jego adamantowe pazury, zadziorny charakter oraz wspaniałe i dynamiczne rysunki Tsumotu Niheia, który wycisnął z siebie wszystko to co najlepsze. Każdy kto choć trochę poznał się na jego twórczości, szczególnie zwracając uwagę w kierunku Abary, będzie zadowolony poznając wnętrze komiksu, który został naładowany pięknymi kolorowymi kadrami.



Za polskie wydanie komiksu Wolverine: Snikt! odpowiada wydawnictwo Waneko. W polskiej wersji komiksu otrzymujemy zestaw zbiorczy pięciu zeszytów w formacie 170x260 mm, w pełni kolorowe strony, miękką okładkę (choć nie pogniewałbym się na twardą oprawę w tym wydaniu) oraz bezbłędne tłumaczenie, na końcu komiksu dostajemy również pakiet pięciu okładek osobnych zeszytów. Cena okładkowa komiksu to 44,99 zł, choć obecnie komiks można nabyć w o wiele niższej cenie.


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.