Przejdź do treści
AMPolska

Nisekoi - Miłość na niby

Typ: Manga
Autor/zy: Naoshi Komi
Gatunek: Romans, komedia, obyczajowy
Data publikacji: 2011 - 2016 (2026+, Polska)
Status: Zakończona (Wydawana, Polska)
Ilość tomów: 25 (5+ (wydanie 14-tomowe), Polska)
Wydawca: Shūeisha (Japonia), Waneko (Polska)
Ocena recenzenta: | Black

Nisekoi – Miłość na niby - Co może pójść nie tak, kiedy syn szefa yakuzy zostaje zmuszony do udawania chłopaka córki konkurencyjnej organizacji przestępczej? Właściwie wszystko. Szczególnie jeśli oboje nie mogą na siebie patrzeć, chłopak jest zakochany w zupełnie innej dziewczynie, a gdzieś w tle znajduje się jeszcze obietnica małżeństwa złożona dziesięć lat wcześniej osobie, której twarzy nasz bohater oczywiście już nie pamięta. Gdyby pamiętał, manga prawdopodobnie skończyłaby się po kilkudziesięciu stronach, a gdzie w tym zabawa?

Raku Ichijou jest synem szefa yakuzy, ale daleko mu do stereotypowego przyszłego gangstera. Chłopak chciałby raczej spokojnego życia niż przejmowania rodzinnego interesu. Do jego klasy trafia Chitoge Kirisaki, piękna dziewczyna, która przyjechała z Ameryki. Pierwsze spotkania tej dwójki nie należą do szczególnie romantycznych, więc oczywiście los postanawia zrobić jedyną rozsądną rzecz, zmusić ich do udawania pary.

Powód jest równie absurdalny, co skuteczny fabularnie. Ludzie związani z rodzinami Raku i Chitoge są o krok od skoczenia sobie do gardeł, a rzekomy związek dzieci szefów ma uspokoić nastroje. Oboje muszą więc grać zakochanych przed ludźmi, którzy prawdopodobnie dużo lepiej radzą sobie z bronią niż z przyjmowaniem odmowy. Problem polega na tym, że Raku interesuje się Kosaki Onoderą. Jest jeszcze pamiątka po dziecięcej obietnicy: zamknięty medalion i dziewczyna posiadająca pasujący do niego klucz. Raku nie pamięta jej twarzy ani imienia, więc od samego początku obok typowej komedii romantycznej dostajemy małą zagadkę.

Historia bardzo sprawnie ustawia podstawowy trójkąt. Chitoge jest wybuchowa, głośna i z Rakim potrafi pokłócić się praktycznie o wszystko. Onodera stanowi jej niemal całkowite przeciwieństwo, jest spokojniejsza, nieśmiała i zdecydowanie trudniej przychodzi jej powiedzenie na głos tego, co naprawdę myśli. Sam Raku pozytywnie zaskakuje, bo jak na protagonistę komedii romantycznej nie jest kompletnym idiotą ani chodzącym automatem do przypadkowego wpadania dziewczynom pod spódnice. W międzyczasie do całej zabawy dołącza Seishirou Tsugumi. Claude nadal nie wierzy w autentyczność związku Raku i Chitoge, więc sprowadza do ich klasy osobę mającą dodatkowo namieszać w sytuacji. Tsugumi szybko okazuje się kolejnym źródłem problemów, a manga coraz wyraźniej pokazuje, że spokojne szkolne życie Raku odeszło właśnie na bardzo długi urlop.

I tu dochodzimy do największej zalety, a dla niektórych zapewne także największej wady Nisekoi. Seria bezczelnie bawi się schematami haremu i komedii romantycznej. Każdy kolejny bohater potrafi skomplikować sytuację dokładnie w momencie, gdy wydaje się, że Raku zrobił pół kroku w stronę rozwiązania choćby jednego problemu. Jeżeli ktoś potrzebuje romansu zmierzającego najkrótszą drogą od punktu A do B, może dostać białej gorączki. Jeżeli natomiast lubicie obserwować bohaterów wrzucanych w coraz bardziej niedorzeczne sytuacje, działa to bardzo dobrze. Bardzo dobrze wypada humor. Komi potrafi budować scenę przez kilka stron, aby następnie rozwalić ją jedną miną albo pojawieniem się najmniej odpowiedniej osoby. Dużą część komedii ciągnie na plecach Chitoge, ale wraz z poszerzaniem obsady każdy dostaje własny zestaw dziwactw. Dzięki temu cztery tomy czyta się niezwykle szybko.

Kreska również pasuje do tego typu historii. Jest czysta, dynamiczna i bardzo ekspresyjna. Najlepiej wypadają oczywiście reakcje bohaterów, bo manga regularnie przeskakuje od romantycznej sceny do totalnego wygłupu. Projekty dziewczyn są na tyle charakterystyczne, że nawet przy coraz większej obsadzie nie ma problemu z rozpoznaniem, kto właśnie utrudnia Raku życie.

Podsumowując, po czterech tomach Nisekoi jest dokładnie taką komedią romantyczną, jakiej można oczekiwać po dobrym shōnenie tego typu. Nie próbuje na siłę udawać realistycznego dramatu o pierwszej miłości. Dostajemy yakuzę, fałszywy związek, dziecięcą obietnicę, klucze, kolejne kandydatki, absurdalne nieporozumienia i wystarczająco sympatyczną ekipę, żeby chcieć obserwować ich dalej. Historia może chwilami kręcić się wokół własnego ogona, ale robi to z takim wdziękiem, że na razie zupełnie mi to nie przeszkadza.

Waneko wydaje Nisekoi w czternastotomowej, grubszej edycji z obwolutami, dzięki czemu historia posuwa się naprzód znacznie szybciej niż przy pierwotnych 25 standardowych tomach. Za polskie tłumaczenie odpowiada Agata Mostowska. W przypadku pierwszych czterech części taka objętość sprawdza się bardzo dobrze – po jednym tomie można byłoby uznać serię za zwyczajną komedię z udawanym związkiem, natomiast po czterech widać już cały mechanizm, na którym Naoshi Komi zamierza budować swoją romantyczną katastrofę.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.