D.Gray-Man
| Typ: Manga |
![]() |
| Autor/zy: Katsura Hoshino | |
| Gatunek: Akcja, dramat, fantasy, przygoda, psychologiczny | |
| Data publikacji: 2004+ (2025+, Polska) | |
| Status: Wydawana (Wydawana, Polska) | |
| Ilość tomów: 29+ (6+, Polska) | |
| Wydawca: Shūeisha (Japonia), Waneko (Polska) | |
Ocena recenzenta: | Black |
D.Gray-man - Czy można połączyć klasycznego shōnena, gotycki horror, odrobinę religijnej symboliki, demony i bohatera, któremu życie od początku zdecydowanie nie rozdawało najlepszych kart? Jak najbardziej można, a Katsura Hoshino udowadnia, że z takiej mieszanki może powstać coś naprawdę klimatycznego. D.Gray-man ma już ponad dwadzieścia lat na karku, ale polski czytelnik musiał wykazać się cierpliwością godną świętego, aby w końcu otrzymać oficjalne wydanie tej mangi. Czy było na co czekać? Moim zdaniem zdecydowanie tak.
Głównym bohaterem historii jest Allen Walker, młody egzorcysta, którego zadaniem jest walka z AKUMAMI. I już samo ich pochodzenie daje do zrozumienia, że nie będziemy mieli do czynienia z prostą historią o tłuczeniu potworów po głowach. AKUMY powstają z połączenia maszyny, duszy oraz tragedii, a ich twórca wykorzystuje rozpacz ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się ze śmiercią najbliższych. W efekcie otrzymujemy broń, która może wyglądać jak kolejny fantastyczny przeciwnik do pokonania, lecz za każdym takim stworzeniem kryje się czyjeś cierpienie.
Po drugiej stronie barykady stoi Allen, którego lewa ręka skrywa Innocence, czyli moc pozwalającą mu walczyć z AKUMAMI. Chłopak rusza do Czarnego Zakonu, gdzie spotyka innych egzorcystów i zostaje wciągnięty w konflikt znacznie większy, niż mogłoby się początkowo wydawać. Nad wszystkim unosi się oczywiście cień Milenijnego Earla, postaci wyglądającej momentami niemal groteskowo, a jednocześnie potrafiącej błyskawicznie przypomnieć czytelnikowi, że za jego szerokim uśmiechem nie stoi nic dobrego.
Allen bardzo szybko zaskarbił sobie moją sympatię, głównie dlatego, że nie jest kolejnym rozwrzeszczanym bohaterem pragnącym zostać numerem jeden we wszystkim, czego tylko dotknie. Jest spokojniejszy, bardziej przyziemny, nosi ze sobą spory bagaż doświadczeń i mimo tego wszystkiego nie traci empatii. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wewnątrz AKUM znajduje się cierpiąca dusza, przez co jego przeciwnicy nie są dla niego jedynie kolejnymi punktami doświadczenia czekającymi na zebranie. Ten prosty zabieg sprawia, że nawet pierwsze, stosunkowo krótkie historie potrafią mieć znacznie większy ciężar emocjonalny.
Manga początkowo rozwija się w formie kolejnych zadań i spotkań z AKUMAMI, dzięki czemu autorka może stopniowo odsłaniać zasady swojego świata. Z czasem zaczyna pojawiać się coraz więcej bohaterów, informacji dotyczących Czarnego Zakonu, Innocence oraz prawdziwej skali konfliktu. Nie będę zdradzał więcej, bo jest to jeden z tych tytułów, w których zdecydowanie lepiej samemu składać kolejne fragmenty układanki.
Bardzo odpowiada mi również klimat historii. D.Gray-man potrafi w jednym momencie być typowym shōnenem z walką i odrobiną humoru, by kilka stron później uderzyć tragedią, horrorem i naprawdę ponurą sceną. Co ważne, humor nie zabija tutaj poważniejszych momentów. Jest raczej chwilą odpoczynku pomiędzy wydarzeniami, które niejednokrotnie potrafią być zwyczajnie smutne.
Od strony wizualnej manga również ma sporo do zaoferowania. Kreska Katsury Hoshino już na początku prezentuje się bardzo dobrze, szczególnie gdy autorka może zaszaleć z projektami AKUM, gotycką architekturą czy różnego rodzaju dziwactwami zamieszkującymi jej świat. Walki bywają mocno nasycone detalami i momentami trzeba zatrzymać wzrok na kadrze trochę dłużej, aby wyłapać wszystko co się wydarzyło, jednak trudno nazwać to poważną wadą. Z każdym kolejnym etapem widać też, że warsztat autorki dojrzewa, a projekty postaci i przeciwników zaczynają prezentować się coraz pewniej. D.Gray-man jest również dobrym przykładem na to, że starszy shōnen nie musi dziś pachnieć naftaliną. Oczywiście czuć momentami sposób prowadzenia historii charakterystyczny dla mang z początku nowego tysiąclecia, ale właśnie w tym tkwi część jego uroku. Nie dostajemy kopii Naruto, Bleacha czy innych przedstawicieli tamtej generacji, tylko serię mającą własny charakter, bardzo konkretny klimat oraz bohatera, któremu zwyczajnie chce się kibicować.
Podsumowując, D.Gray-man to bardzo udany powrót do czasów, kiedy długie shōneny potrafiły rozwijać swój świat spokojniej, a kolejne tajemnice podrzucały czytelnikowi kawałek po kawałku. Mamy sympatycznego protagonistę, mroczny świat, widowiskowe starcia, sporą dawkę dramatu i tajemnicę, która skutecznie zachęca do sięgnięcia po następny tom. Jeżeli ktoś lubi klimaty egzorcystów, demonów i historie, w których pod warstwą efektownych walk kryje się trochę więcej niż tylko sprawdzanie, kto ma większą moc, powinien zdecydowanie dać Allenowi szansę.
Za polskie wydanie D.Gray-man odpowiada wydawnictwo Waneko. Manga trafiła do nas w standardowym formacie z obwolutą, bez eksperymentowania z systemem 2w1 czy ekskluzywnymi edycjami. W przypadku tej serii jest to według mnie rozsądne rozwiązanie. Tomiki dobrze prezentują się na półce, druk i skład nie przeszkadzają w lekturze, a tłumaczenie czyta się płynnie i dobrze poradzono sobie z nazewnictwem świata. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że dwumiesięczny tryb zostanie utrzymany, bo po tylu latach oczekiwania na polskiego D.Gray-mana ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest kolejna długa przerwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.
AMPolska
Odkryj AMPolska
Wydawnictwa, anime w polskiej telewizji, recenzje oraz archiwum prasy w nowej, czytelnej odsłonie.


| 