Ważna informacja News: Konkurs: Wielka Bitwa

Polecamy

J.P.Fantastica: Dragon Ball Super #1 - polskie wydanie, nasza recenzja!

W ostatnich dniach lutego na nasz rynek trafił długo wyczekiwany pierwszy tom mangi Dragon Ball Super. Tom nowych przygód tworzonych wspólnie przez Akirę Toriyamę oraz jego następcę, Toyotarō, na pierwszy rzut oka ma nawiązywać do najlepszych akcji i wspaniałych chwil, które fanom uniwersum Smoczych Kul towarzyszyły najczęściej w dzieciństwie. Czy tak też się stało? Sprawdźcie co o tym sądzę poniżej. (Nazewnictwo w recenzji zostało dostosowane do oficjalnego tłumaczenia)

Choć premiera już za nami, to dopiero w ostatnich dniach w końcu znalazłem czas aby przysiąść do lektury polskiej edycji Dragon Ball Super. Fabuła nowej serii skupia się na niezagospodarowanym do tej pory przeskoku czasowym pomiędzy pokonaniem złego Buu a ostatnim turniejem sztuk walki, na którym Goku poznaje Uuba.

Tomik o tytule "Wojownicy z Szóstego Wszechświata" wprowadza do historii wielu nowych bohaterów, na samym początku Boga Zniszczenia Piwusa oraz jego "asystenta" Whisa. Ten pierwszy podczas snu doznał wizji przedstawiającej arcywojownika! Sen Piwusa sprawił, że zainteresował się Saiyanami, tym bardziej gdy dowiedział się od Whisa, że jeden z nich pokonał samego Friezera. Piwus i jego mentor po odnalezieniu lokalizacji Saiyan i Son Goku wyrusza na planetę Króla Światów Północnych, aby poznać tego, który przyczynił się do śmierci okrutnego imperatora. Już przy pierwszym spotkaniu, niezbyt rozważny Son Goku rzucił wyzwanie Bogu Zniszczenia, ostatecznie zostając pokonanym bez większych trudności. Piwus czując rozczarowanie mocą swojego oponenta rusza na Ziemię, gdzie przebywają pozostali Saiyanie oraz trwa urodzinowa impreza Bulmy i tak o to szykują się pęczki nowych problemów, które bohaterowie będą musieli rozwiązać.

W dalszą fabułę nie będę Was bezpośrednio wciągał, poznajcie ją sami, ale co mogę stwierdzić po pierwszym tomie? Fabularnie tom pędzi jak szalony, fani zdają sobie sprawę, że manga w pierwszych etapach bazuje na dwóch najnowszych filmach kinowych, choć ten drugi został w mandze zmarginalizowany do totalnego minimum. Kolejna saga, która wprowadza nowy ogrom postaci a także informacje o kolejnych Wszechświatach dopiero zaczyna tak naprawdę prawdziwą akcję. Nowe sagi są dobre, mają swoje ciekawe momenty, bohaterowie ponownie przełamują kolejne granice, są walki wręcz a i pokazów technik też nie brakuje. Dostajemy również masę nawiązań do nierozwiązanych tajemnic z poprzednich sag. Toriyama w swoim scenariuszu, który przekłada na papier Toyotarō, ponownie wraca do korzeni, zatem mamy wiele gagów i żartów, a sam Goku stracił wiele z powagi, której nabrał w ostatnich tomach mangi Dragon Ball.

Tyle z plusów, co z minusów nowej pozycji w uniwersum? Od razu widać jak bardzo Toyotarō jest przywiązany do tego, co Toriyama stworzył w 42 tomach Dragon Ball, kreskę próbuje odzwierciedlić jak tylko się da, lecz brakuje mu techniki, którą twórca marki się posługiwał w dynamicznych momentach, jego rysunki są statyczne, a tła zbyt rzadko eksplodują emocjami w odpowiednich do tego momentach. Do minusów po pierwszym tomie dorzucam jeszcze jeden, choć większość z nas przyzwyczaiła się do gagów i porywczości Goku, to tutaj jest tego aż nazbyt, Goku chce walczyć, Goku walczy. Niezależnie od tego jak poważne może okazać się zagrożenie, po Goku wszystko spływa, co niestety przekłada się na brak poczucia realnych konsekwencji jego zachowania.



Podsumowując swoje przemyślenia po pierwszym tomie, mangę mogę polecić zarówno fanom, którzy na swoich półkach mają 42 tomowy komplet Dragon Ball, jak i tym, którzy dopiero są na etapie poznawania marki. Dragon Ball Super to lekka pozycja, mocno nawiązująca do korzeni i rozwijająca to, co rozwinięte mogło zostać a także rozwiązująca wiele wątków, które przez fanów były przedyskutowane setki razy.

Na koniec coś o rodzimym wydaniu. Na nasz rynek manga trafiła za sprawą J.P.Fantastica, to właśnie to wydawnictwo zapewniło polskim fanom dostęp do 42 tomowego oryginału, zatem tomiki zostały wydane w formacie identycznym co Dragon Ball, w usztywnionej okładce i w identycznym koncepcie. Tłumaczenie wzbudziło sporo kontrowersji, głównie w sferze tłumaczenia niektórych imion, w tym Bogów Zniszczenia. O ile niektórym to przeszkadza, tak ja nie widzę w tym nic nadzwyczajnego, zaznajomieni z tomami pierwszej serii wiedzą, że imiona były tłumaczone, ale wiele zagadnień zostało dopasowanych do bliskich nam realiów. Paweł Dybała ponownie stanął na wysokości zadania.

Naszym czytelnikom przypominamy, że mangę czytamy od prawej do lewej strony :)
Dodał: by_black, 03.04.2018 13:25

Komentarze

Darknes dnia 07.04.2018 10:45
Może kiedyś kupie. Aktualnie zastanawiam się co ze swojej kolekcji sprzedać a co zostawić.
krzysztof123 dnia 03.04.2018 15:18
Zgadzam się. Tłumaczenie imion trafne i bardzo polskie. Świetna recenzja.

Dodaj komentarz:

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona przez administratora.


Linki sponsorowane: Kosmiczni.pl | Epic Kingdoms | Shinobi World | Comper Games
Polecamy