Ważna informacja News: ShinobiWorld.pl - Nowe, wielkie otwarcie! Konkurs - Wygraj mangi i ...

Polecamy

Forum > Własna twórczość
Temat: Fanfic: kordos
Dodane: 10.07.2018 17:50 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Widzę drogi Bociaklesie, że wziąłeś się na niewdzieczna rolę mojego czytelnika. [placze]
Powiem tak - wiele postaci zniknie i będzie się wydawało, że już więcej się nie pojawi.
Spoiler

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 11.07.2018 13:08 - Edytowane przez Bociak /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Rozdział XIII

- Jak myślisz, czy homunkulusy mają dusze? – Zapytał Ignaz, ale nie było to pytanie, na które oczekiwał odpowiedzi. – W każdej chwili można je wyłączyć. Można zmienić oprogramowanie. Potem włączyć ponownie. Kiedy więc by umierały? Po absolutnym zniszczeniu?- To, że możesz na nie wpłynąć, nie oznacza, że masz prawo nimi gardzić! – Ben sięgnął do kieszeni i wyciągnął stamtąd nóż. Ten sam, który dała mu Kalipso. Zachował go aż do tej pory. – Jak sądzisz, czy kiedy wbije ci go w bebechy, to wyłączysz się? Chirurg pozszywa rozpieprzone flaki, kiedy Ty będziesz nieprzytomny  czy może będziesz żyć bez nich i srać przez rurkę do torebki? Albo może wyłączę ciebie raz na zawsze? Albo wbije ci go w czerep i to pozmienia ci styki w mózgu, tak, że nie będziesz pamiętać jakim kutasem byłeś? Teraz powiedz, czy to, że masz w swojej ręce pilocik, pozwala ci traktować ją jak zabawkę?


No ładne. Klimatyczna rozmowa z Morbusem... do czasu? tylko czy koncept, że on jest „tylko czyimś psem” nie rozsadził tak budowanego napięcia względem niego. Bo znowu „aha to jednak nie to”, robimy z ciebie co najwyżej jakąś wyżej postawioną od kitowców postać w armii Rity. Z nagła, bo jest koncept żeś barbarian a ja od true goda zasiadłego.
No lisa może wsadzić tą igle gdzieś se. Nasmęciła. No i fajnie ze wywaliło bena do pana zasiadającego, fajnie że Lisa wykombinowała, ale jeżeli ten Janusz i azjata są dla mnie wazniejsi niż Zasiadający i cała ta ekipa, no to jakos tak no...
Jest tylko Ben teraz z postaci. Dlaczego Ben nie może po prostu grać sobie na nintendo starym z azjatą.
Doceniam opis zasiadającego, kwadratu, miejsca poza światem. W momencie Lisy znów straciłem immersje i znów ją muszę budować. Doceniam stylistycznie kompozycyjnie fragmenty, a przecież do lisowego momentu w chapku byłem na ciągu. Przez więcej jak półtora chapka.

Może będzie boska krowa Zasiadłego co nie pożałuje mleka zsiadłego, może wszystko tam jest mlekiem tak naprawdę, a Benshahar jest jego elementem. Też zwrot akcji. no nie spodziewane.

Wiadomość doklejona:
Rozdział XIV

Rozdział XIV
>Czego innego się spodziewali?! Zaszczuli cię jak psa, osaczyli, narzucili na szyję pętlę z drugi, która raniła przy każdym szarpnięciu – i teraz będą winić cię, że gryziesz, kiedy ktoś podchodzi z kijem. Tak to działa, brachu, maszyna do produkcji kozłów ofiarnych pracuje bez zarzutu. Przerabia na okrągło, odpady zmieszane, papier, plastik, szkło, niedostosowane społecznie jednostki. Mechanizm idealny. Trzysta procent normy!

W tym momencie znowu wraca nadzieja, niech będą jakieś emocje, może niech z kimś porozmawia. Był grubas, była szansa stworzyc sytuacja gdy pogadali by przy jedzeniu jak w westernie gdzie jeden na drugim trzyma lufe. No ale chociaz ben zabil kogoś, może będzie umial stworzyc z kimś ciekawą relacje, może z pistoletem.

>Nic więcej (może prócz bezdomnych kotów, które wespół z maszynami buszowały w śmieciach), nie mąciło spokoju wczesnego ranka.

Masz postacie bezdomnych kotów, aż mi mózg się zrelaksowal na chwile. Dla mnie ben może chodzic dwa rozdzialy po tym wysypisku gadając z pistoletem. Tylko zeby nie zastrzelil tych kotow dla jedzenia.

> Udało mu się odejść kilkanaście metrów nim na wysypisku odezwał się alarm. - Stój! – Rozkazał jeden z korpolicjantow, sięgając po służbową broń zwisającą u paska, kiedy Ben już biegł i skręcał w najbliższy zaułek.

I znów ksiazka drze na mnie ryja. ile

>Za późno by cokolwiek zmienić. Zawsze jest za późno, by cokolwiek zmienić. Przymus jednego wyboru to największa udręka rzeczywistości – nie uciekniesz od tego, choćbyś zamknął się we własnej głowie, otoczony murami zaprogramowanej iluzji, w końcu świat cię dopadnie.

Fajny ten bieg uciekanie przed policjantami. Uspokoiłem się jakoś przy tym rozdziale, nie było takiego ataku wszystkiego, tu kamieniczka, tu kot, tu śmieci, tu pomyślał sobie o reklamie.
A na końcu Mark. Jakieś odpocznienie w zgiełku, jakby w filmie „Seconds” reż. Frankenheimera z rolą Rocka Hudsona, w polskim tłumaczeniu „Twarze na sprzedaż”. Teraz spoileroza, większość posta tu jest:

Spoiler

-
Dodane: 11.07.2018 21:36 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Pisałem Ci Bociaklesie to kiedyś, to opowiadanie to podróż jak w Gargantui i Pantagruelu, bohater odwiedzi wiele miejsc, pozna wiele osób. Jeszcze parę rzeczy przed nim, przekonasz się, choć już jest coraz bliżej rozwiązania. :p

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 12.07.2018 14:07 - Edytowane przez Bociak /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Gargantuel i Pantagruel - dwie postacie, z czego olbrzymy. Z podan ludowych. A Ben jest jeden, olbrzymem nie jest, i jest ze swiata nie-ludowego, gdzie by nie poszedł myśli.

Za to u Rabelaisa:

"— Jużeśmy byli niedaleko — odparł Gargantua — i za chwilę dojdziemy do konkluzji. Podcierałem się sianem, słomą, kłakami, wełną, papierem, ale
Zła to praca i próżny wysiłek
Chcieć papierem czysto utrzeć tyłek. "

"Niech tego zdusi powietrze,
Kto swego zadka,
Czysto, do gładka,
Wczas nie podetrze. "

Więc "jak u Gargantuela" masz wszystkie elementy, które utrzymują, podpierają, ciągną formę fabularnego bycia tu tam i wszam, tak tutaj nie ma jednego chociaż poza Benem bohatera do identyfikacji dla czytelnika, nie ma historii o podcieraniu zadka. Valis to przy twojej ksiązce tytuł klasycystyczny:
jest głowny bohater
ma jakich friendsow, jeden mu w kolko gada o zmarlym kocie
są przaśne postacie

A w międzyczasie Bóg wololo promienie z kosmosu. i dziala.

-
Dodane: 12.07.2018 19:18 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Może. Moze i tak, jednak Gargantuel i Validick mieli inne założenia. Motyw przewodni, w sumie zaraz do niego dojdziesz, nie pozwalał by żadna inna postaci gościła dłużej na ekranie, albo tym bardziej by fabuła obracają sie wokół niej. Zobaczysz. Skrajny subuektywizm jest tu bardzo ważny. Czekam z niecierpliwością na dalsze opinie.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 13.07.2018 01:38 - Edytowane przez Bociak /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Rozdział XV

Rozdział wpędził mnie troszki w wyczilowany klimat, ale teraz ocknąwszy się czy to dobrze? uśpiono moją czujność? Chciałem by Mark coś więcej powiedział, w sumie chciałbym żeby wejście w świat hipiso-komuny był inny, a tu takie... no od razu wchodzi goła laska.

Ale jakoś mnie to nie przejęło. Mogę wystosować takie argumenty, ale całość rozdziału się przeczytała, przechwyciła, na ile to zasługa tego, że to spokojny rozdział po całej masie szalenstwa, a ale ile to zasluga tego, że jest to dobry rozdział? Nie wiem, dobrze się przeczytało. w końcu sam Ben powiedział:

>Dopadł do drzwi i nacisnął klamkę. Były otwarte, a korytarz za nimi pusty. No jasne, czego innego się spodziewał? Ciągłe ucieczki przed korpolicja wpędziły cię w schizofrenie. Wydaje ci się, że każdy chce cię oszukać i uwięzić.

W jednym momencie mialem taką uwagę, że pokazanie erotyzmu nagiej kobiety nie robi się poprzez napisanie "oto naga kobieta weszła i chodzi", no ale, whatever. Jakoś rozdział zadziałał, przeca potem ben był w dwóch wymiarach milosnych jednoczesnie.
Działa to działa, co bede sie czepiał. W sumie to stereotypowo komunalne że aż pocieszne może.

Co do uwagi fahrenheitowej o ksiazkach drukowanych zgoda. Zgadzam siem.

Fajne do posluchania po rozdziale: https://www.youtu...6rezuT5pZ0

>- Chodź – powiedziała zachrypniętym głosem – już wrócił. Wychodzisz? Na pewno będzie chciał się z tobą zobaczyć! – Pociągnęła go w przeciwnym kierunku.

No. Aż miło kliknąć będzie kolejny rozdzial. Se beniuś porozmawia z kims [placze]

- Ten głos... – Odezwał się w końcu. – Słyszę to od dawna, od... tygodnia? Nie wiem... Wcześniej pojawiał się częściej... ale nadal czasem.
I słyszałem go w radiu, wtedy, w maszynce Prejedulstjennego, kiedy przeniosłem się do początku dwudziestego pierwszego wieku, prowadziłem auto i zabiłem wszystkich, pomyślał.
- No jasne. – Roześmiał się piękny mężczyzna. – W końcu nadajemy go do was na okrągło. – Wstał i podszedł do Bena. – Robert. – Powiedział, wyciągając ku niemu rękę.


Dobra ta dosłowność nadawania "sygnału" xDD Jeszcze by wstawić kwestie o babilonie jak u rasta.

-
Dodane: 13.07.2018 17:25 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Bezceremonialnosc gołej baby jest zamierzona, właśnie po to by tego erotyzmu nie budować, by to nie było czymś nadzwyczajnym tylko ot goła baba. Tak samo jak stosunek Bena i Kalipso w ogole ogóle nie został opisany tylko zasugerowany w kilku słowach. :p

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 17.07.2018 16:38 - Edytowane przez Bociak /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Rozdział XVI

Chapek dobrze się czytało, bardzo fajny, jednak umieszczę moja opinie o nim w szerszej perspektywie.

Jeżeli np. przez pierwsze chaptery ciekawym zabiegiem była nieustanna zmiana planu akcji, nieporadność Bena, to jakby tak poczytać moje wcześniejsze wpisy, po którymś z nich zaczęło mnie to nużyć, a następnie prowadzić do zobojętnienia.
Teraz wkroczyliśmy w tym chapku w czas wyjaśnień. Ponieważ ostatnie chaptery ciągnęły się nie dostarcza on hiper wyczekiwanych emocji - emocji to śle powiedziane bo to nie film, działa na inne receptory - ale jednak napięcie oczekiwania na panikarzy ustąpiło stwierdzeniu:

Czyń książko swoją powinność, zmierzaj do tego oczekiwanego etapu. Może to jakieś odczucie gdy oglądasz fillerowe odcinki?

Mamy obraz rzeczywistości jak połamanego lustra, mamy istoty z entropii, mamy "lekkie wysuwanie się poza rzeczywistość" (nie cytuje, lecz pisze z pamięci), mamy wypowiedzi

>- Nie ma prawdy ukrytej za drzwiami. – Zaczął czytać Ian. – Świat został skażony chorobą, która powoduje, że każdy widzi to inaczej. Nie ma opinii bez kontropinii, nie ma teorii bez luki, nie ma wiary bez niewiernych, ani faktu któremu przeczyłby inny fakt. Im dłużej trwa ta choroba, im więcej produkują ludzkie umysły, tym bardziej rzeczywistość pęka i się rozpada, a obiektywizm i prawda przestają istnieć
.

>Tak to działa, tak zostałeś zaprogramowany – utylitarny racjonalizm, który czyni cię użytecznym, podpowiadał mi głos z nadajnika myśli, ten sam, który miał zdjąć mu klapki z oczu, czyli po prostu zbuntować przeciwko korporacyjnej i porządkowi społecznemu. Ian zdążył krótko objaśnić mu działanie tego mechanizmu – sygnał trafiał do umysłów ludzi generujących określone fale mózgowe: przemęczonych, niezadowolonych i popadających z marazm.

No i to jest śwetne urealnienie, nadanie dosłowności nazewnictwu religijno-hipiso-new-ageowsko-hipisowego-internetowych-oświecicieli - teraz już wprost do czachy. Tak jak w jednym Dicku co daleś wysylanie modlitwy poprzez maszynę do Boga.

No i: "nie ma prawdy ukrytej za dzwiami", to jest dobry moment by Ben może zrozumiał, na ile ucieczka jest realna, a na ile jego decyzją by uciekać i tworzyć to całe uciekanie. Kontrastuje to z nieustannym wymykaniem sie wszystkiemu co chce go zabić, jednak te chapki środkowe, czyli licząc środkowe od pierwszego do szesnastego, nie tyle co ukazywały w fajny zblazowany sposób Bena i tak absurdalnie pożerający wszystko świat, że też w sumie zblazowany, co raczej robiły samego czytelnika zblazowanego.
Czytelnik ma się zachwycać jak bardzo niezachwycające i pseudo-kolorowe jest Miasto, i owszem jest to do zrealizowania i miejscami się udawało, ale miejscami.

Rozdział XVI powinien być erupcją, punktem kulminacyjnym. To powinny być nowe siły i napęd, a nie odrodzenie się zainteresowania. Te środkowe chapki są do przetrzebienia, tu co nieco zostawić, zmienić, a może dodać coś co będzie trzymało czytelnika by zszedł wraz z Benem do podziemi kościoła, gdzie usłyszy opowieść o XXI wieku naukowych komplikacji.

Zblazowanych post-hipisów, co niby chcą być tacy rozwiązli jak dawni, ale nadal jest w nich klimat współczesności - to łatwiej pokazać, no i się udało.

Fajnie że Ben zobaczy żone, mam nadzieje, że nie wyskoczy z niej Lisa, a jak co to macki z entropii jej przyłoją albo co jeszcze.
Ta ksiązka to swoista polityka pro-rodzinna, bo chcę zobaczyć żonę Benka zamiast laserów, korpo-robotów, tajnych współpracowników benszararara i ugabuga. Niech pojęczy, ponarzeka, popłacze zona, co mi tam. xd

Z tym "zawiązaniem fabuły" poprzez nakreślenie Benowi nowych możliwości i perspektywy widzenia świata w tył i w przód, bez tego a-ideologicznego wszystko-mi-wisizmu, to czuje jakby to było nowe opowiadanie, sam czytam to jakby na nowo. jakby tak przeskoczylo ze 20 lat do przodu, ale przeciez nie przeskoczyło.
trochę czuje jakby ten rozdział był pierwszym rozdziałem, zresetowaniem.

Spoiler

-
Dodane: 17.07.2018 20:52 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Jasne, masz wiele racji. Nawet więcej - cały tekst trzeba by poprzestawiac, to jest draft, żywy pomysł. Tak samo to jakby rozdział rozpoczynający na nowo, ale... nie do końca. Może ci się wydawać, że to koniec niespodzianek, ale jeszcze parę większych przed tobą.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 17.07.2018 21:00 - Edytowane przez Bociak /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Może ci się wydawać, że to koniec niespodzianek, ale jeszcze parę większych przed tobą.


Odwrotnie, pisałem że właśnie teraz zaczyna się dla mnie najciekawszy arc mówiąc animcowo, najciekawsza część mówiąc językiem prostym, choć mniej adekwatnym. Ten arc chociażby uzbraja Bena w cokolwiek, już na starcie. Zawiązanie fabuły, więc zaczątek niespodzianek :p

ale dziwna ta emota xD jak lajtbringing korporajszon, odzwyczaiłem się.

Jak baba z komuny sie bezceremonialnie rozebrała to niech żona sie ceremonialnie rozbierze i bedzie giteziora. Pro-małżeństwo.

-
Dodane: 18.07.2018 17:07 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Sytuacja z żoną może trochę zaskoczyć, choć pojawiały się wskazówki co do tego, jak się rozwiąże. Bynajmniej nie będzie to ostateczna kulminacja, a jedynie druga z trzech.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 25.07.2018 03:03 - Edytowane przez Bociak /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Rozdział XVII


>Nie myliłeś się sądząc, że nie jesteśmy bliźniakami. Przynajmniej nie zwykłymi bliźniakami. Symbolizujemy to pierwotne rozdarcie w pewnym względzie, chociaż stoimy po jednej stronie, przeciw najeźdźcom. Można uznać, że jesteśmy tym samym człowiekiem, ale z dwóch różnych rzeczywistości.

Postacie same siebie interpretują. Już nawet nie autor, ale postacie same w sobie mówią, że są symbolami.

>Opowiadam ci o tym, byś zrozumiał, że obydwie strony są ważne, bez faworyzowania, bo jedno nie może istnieć bez drugiego. Jak można docenić szczęście, nie zaznając smutku i żalu? Tylko cierpienie może nadać życiu wartość, zapamiętaj to. Jeśli ktoś ciągle wygrywa, Nie wie co to zwycięstwo, ale przegrany zawsze wie co to porażka. Jedno jest iluzją, drugie jest prawdziwe.

Ja wiem że ta pogadanka miała być "ale on pierdzieli, ale menczy" i taki humor sytuacyjny. Miało być poniekąd śmiesznie i groteskowo. Ale nie jest.

>Patelnia śmignęła tuż koło ucha, na szczęście zdążył się uchylić i to bez wspomagania elektronicznego – jego instynktowne reakcje musiały się wyostrzyć, albo nabrał już doświadczenia w sytuacjach, kiedy ktoś lub coś chce mu zrobić krzywdę. Patelnia uderzyła o futrynę tak, że aż zadźwięczała, a automat obsługujący drzwi zganił agresora. Uwaga! Próba dewastacji! Proszę zaprzestać w innym wypadku najbliższą jednostką korpolicyjna zostanie powiadomienia o popełnieniu przestępstwa! krzyczał montowany gdzieś w strukturę drzwi głośniczek, o którym Memmortigon nie miał wcześniej pojęcia. Ani o tym, że jego drzwi są podłączone do Sieci. W takim razie już mogą o nim wiedzieć.

dobrze że moge jak chce rozwalić sobie drzwi czymkolwiek bez pojękiwania.

>Megan nic nie mówiła. Wpatrywała się tylko w niego, a na twarzy co i rusz pojawiał się grymas innej emocji, co wskazywało na to, że jest tak wzburzona, że wszczepka nie radzi sobie z kontrolą i przetwarzaniem sygnałów. Mogła zaraz się zawiesić, albo zrestartować system.

gud xD

Komentarze Bena o zemście i istocie władzy spoko, te o życiu=wodzie to skróciłbym i przerobił.

Co od Megan dostalismy, bylo wiadome, choc dawalem sobie minimum prawdopodobienstwa ze moze byc mniej prawdopodobnie.

Wiadomość doklejona:
Rozdział XVIII

Gdyby nie to ze w trakcie czytania musialem cos zrobic i sie wyrwalem z transu, to b. dobry chapter.

Cieszy mnie obrót spraw, bylem zadowolony z opcji symulacji Anihilatorem, fajnie że Ben teraz bedzie obczajał miejscówki "ze snów". i że niby wie iz jest w swoim real zyciu, ale ma sceptycyzm.
maszyna katharsizująca ma swoje hmm skutki uboczne, bo teraz niby ma w sobie szczepke ale i sceptycyzm większy, może i jest w miarę zadowolony z życia, ale tym bardziej sceptycyzm jest rozumniejszy, więc...
Co te czubki z korpo na to zaradzą, jak to wykorzystają, czy spotka Ben kogos wyżej.

Nicościowy wstęp tez ladny, o wszystko-potencjalności.

- Wiem o czym myślisz, kiedy tak na mnie patrzysz. – Powiedziała z przekorą. – Co taka piękna kobieta robi obok i czemu nie kochacie się nago w basenie.


o maj gat jaki suchy dialog z jej strony, no ale wszczepki i takie tam wiec nie przeszkadza w czytaniu, jest uzasadnione, smieszne.
Po co oglądalem ostatnio filmidła z panią Ingrid Bergman.

- Prawda. – Odpowiedział, a ona go pocałowała. Namiętnie, tal, jak dziesięć lat wcześniej, kiedy byli młodzi i szaleńczo zakochani.



Jakie szalenstwo łał.

Wiadomość doklejona:
Rozdział XIX

Na razie nie napisze na razie, ale jedno powiem:

https://www.youtu...TLlzHyfyS8

-
Dodane: 25.07.2018 21:23 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Cześć z rozmową z alter Ianem jest najsłabszym fragmentem i wiem o tym. W zasadzie, to cała wizyta po drugiej stronie lustra powinna być bardziej rozbudowana. To, że postać sama przedstawia się jako symbol zamierzone, to nie jest bez znaczenia. Co do Benowego szaleństwa, to uwierz, po latach małżeństwa tak wygląda szalenstwo. Nie pamiętam już co było w chapku XIX więc licze na bardziej rozbudowana opinie.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 25.07.2018 23:02 /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Teraz jak spoglądam na chapek to wygląda poprawnie, a nie b. dobre, no ale to tylko kwestia wylapywania cytatów na chłodno. No ale pamietam, że było tak:

- na nowo się buduje akcja, bo bohater jest juz w swoim korpo swiecie, ale jest juz twardszą jednostką. Dobra byla scena (wiem ze to nie film ale nie chce co chwile mowic "fragment" ;) na śmietnisku, gdzie faktycznie spotkal sie z ludzmi z krwi i kosci, znowu żona też dla odmiany zachowywała się mądrzej, i dzięki terapii katharsisowej nieco... bardziej ludzko mimo wszczepki (ja wiem w kolko o tym samym mówię). to daje jej furtkę do dalszych zmian osobowościowych i istnienia w fabule.

Ciekawi mnie czy może Benshahar albo ci z jego świty nie są tacy może bardzo przenikliwi, może zaczną popelniac błędy, a Ben będzie w tych rozgrywkach uczestniczył

fajna była rozmowa o koncepcji leibnica
fajne może być to w jaki sposob wykorzystasz lub wykorzystać możesz rzeczywistość senną wewnętrzną, w stosunku do tego co dzieje się w świecie zewnętrznym. Środek książki może nabierać nowych kontekstów, poznawanie tych lokacji w "realu" gdzie bohaterowie hmm...

Miasta. Kolejne zakreslenie możliwości tego uniwersu. Może Ben będzie miał jakiś udział, moze zle powiedziane - wgląd w to co się dzieje w tym zewnętrznym świecie, może jako jednostke na której przetestowano anihilatora będą czekały propozycje ze strony benshaharów, dorobienia się, może własnie zły lajtbringing system pozwoli mu na używanie swojego mozgu naturalnego w większej mierze niż inni korporacjusze, żeby... no ktoś musi, tak samo jak u huxleya w new great world pewien "władca" miał pojęcie o historii, bibliach, o marazmie, depresji, szczęściu, nieszczęściu, nie tylko radości a nawet rozkoszach? A no dla dobra innych, albo dla tworzenia lepszych wszczepek. Może Ben będzie miał na koncie zło, w tym sensie że wybierze korpo-świat i ignazów zamiast tutejszo-światowych gorliwych i zbuntowanych robotów? nagle wyobraznia się rozbudza i tworzy masę potencjalności.
Czyli sobie odpowiedzialem czmeu chapter czytało się tak bardzo dobrze.



-
Dodane: 27.07.2018 14:10 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Już ci niewiele zostało do końca, bardzo mnie ciekawi właśnie jak zinterpretujesz sam koniec.
Pomysły które podałeś sa bardzo ciekawe i może wykorzystam część jak będę kiedyś pracował nad finalną finalna wersja, o ile będę. Albo coś uszczkne do kontynuacji. Albo czegoś innego.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 27.07.2018 17:51 - Edytowane przez Bociak /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Tylko czy jak dotrę do konca ksiażki to...
przekonuję się coraz bardziej, że jest tak naprawdę rok 2011/2012, a cała nasza imaginacja w ktorej żyjemy to sprawa anihilatora boota_virusowego-prince, który nam dopowiada wspomnień.
Ben i jego historia to kolejny z podświatów do którego chce nas zepchnąć Prince, byśmy nie wydostali się nigdy. Pomysły fabularne są w ogromnej większości twoje, ale pewne węzłowe koncepty są jego. Wykorzystuje twoj i mój umysł do badań nad przyszłym światem w którym istnieje korporacja typu light-bringing. Stwarzasz mu przyszly "wspaniały" świat w przekonaniu, że przestrzegasz przed nim, a tak naprawdę wykorzystuje nas istota z entropii, zakłócenie, wirus.

Ale nie mam pojęcia co z tym zrobić, póki sie nie wychylam nie mam koszmarów.

-
Dodane: 02.08.2018 19:51 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
kordos napisał/a:
Laptor napisał/a:
Szarpnąłem kiedyś rozdział I i prolog. I teraz jak szukałem tematów, to natrafiłem na ten. Opowieść jest super, chociaż mógłbyś popracować nad wymową danych postaci. Niektóre charaktery po prostu do nich nie pasują, np. król, który niestety nie jest królem w swych kwestiach ;d

ale fajnie... Byłoby sztos, gdybyś miał grafika, który robiłby takie mini scenki danych momentów.


Hej!
Bardzo mi miło, że się zainteresowałeś moimi opowiadaniami. :)
Pewnie mówisz o prologu i Rozdziale I fanficka DB - on jest w innym temacie.
Co do pierwszego fika w tym temacie, bo rozumiem, że do niego się odnosisz - król mówi jak prostak i jest to całkowicie zamierzona sprawa, to jego doradca wyraża się bardziej po królewsku. :p
W każdym (no, może prawie każdym) eksperymentuję. Z pomysłami. Ze stylem. Z narracją. Z wymową postaci również. Często specjalnie doprowadzając do absurdów. Nie wiem czy czytałeś mój fanfik o DB, w pewnym momencie dużego dramatyzmu jedna z postaci żartuje nawet, że na szczęście są tylko postaciami fikcyjnymi.
Albo ktoś to kupuje - albo nie. Takie zalety twórczości non-profit. :d

...dobra, bo nie po to wpadłem tutaj, żeby tylko odpowiedzieć na komentarz.
Po tym jak skończyłem zdecydowanie najbardziej obszerny - i najmniej dopracowany xD - kawałek tekstu jaki napisałem (patrz wyżej), długo nie czekałem aż znów mnie dopadła chęć pisania.
Temat wybrałem sobie może taki, który może zainteresuje szersze grono odbiorców, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Miałem tego nie udostępniać, zrobić z tym coś innego, miało to być krótkie, zwarte w treść i trzymające się jednego celu, ale chęć wprowadzenia elementów które chciałem sprawdzić zwyciężyła i opowiadanie się rozrasta. Pierwsze piętnaście stron.
Poprzedni tekst można potraktować jako jeden wielki fanfik do Philipa Dicka - ten, cóż, tytuł sam wskaże:
Wiedzmin

Ach i jeszcze, jak ktoś się skusi:
Spoiler


Temat został zdominowany przez komentarze (i dobrze!), ale wiedżmin nadal się tworzy - choć z krótkiej formy wyrasta na coś większego, plany też mam coraz bardziej zakręcone na ten temat. Sam jestem ciekaw, co z tego wyjdzie. :p
Wiedzmin I
Wiedźmin II

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 02.08.2018 22:21 /
Stenbar - Profil - user - 60% - 1550
Wątek osadzony w wiedźmińskim świecie był na tyle rozbudowany, że nawet nie przeszkadzały mi fragmenty z naszego świata.
Mogę prosić o uśmiercenie jednej postaci krzesłem? [oczy]
Nie? Szkoda.

Mam dwa krzesła, jedno na marnych pisarzy tworzących książki na podstawie gier, a drugie...

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 05.08.2018 01:38 /
Bociak - Profil - user - 100% - 6200
Rozdział XX

A więc zaczynamy. tylko że
nie działa.

Rodział XX nie działa, włącza się za to gdy w niego klikne rozdział XIX. Chyba że mam przeczytac rozdzial dziewietnasty po raz drugi bo taka jest intencja xD

Ale sytuacja. A ja tu kawka, fotelik [placze]

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 05.08.2018 11:04 - Edytowane przez kordos /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Bociak napisał/a:
Rozdział XX

A więc zaczynamy. tylko że
nie działa.

Rodział XX nie działa, włącza się za to gdy w niego klikne rozdział XIX. Chyba że mam przeczytac rozdzial dziewietnasty po raz drugi bo taka jest intencja xD

Ale sytuacja. A ja tu kawka, fotelik [placze]


Niestety od tamtej pory robiłem format pamięci na telefonie, a backup mam w domu na dysku, więc dopiero dzis wieczór będę w stanie to poprawić.

Wiadomość doklejona:
Dobra, udało mi sie podmienić plik i już jest ok.
Przypomniałem sobie że w swojej schizowatosci robiłem też backup na maila.

----- Podpis --------------------
-
Musisz być zalogowany, aby móc dodawać posty na forum.
Linki sponsorowane: Kosmiczni.pl - Gra inspirowana mangą Dragon Ball | Epic Kingdoms | Shinobi World | Comper Games | DB Kai Online Inferno - Gra online Dragon Ball | GoteiArena.com - Gra inspirowana mangą Bleach
Polecamy