Ważna informacja News: ShinobiWorld.pl - Nowe, wielkie otwarcie! Konkurs - Wygraj mangi i ...

Polecamy

Forum > Dragon Ball
Temat: Dragon Ball GT
Dodane: 27.07.2015 13:15 - Edytowane przez shinjiru /
shinjiru - Profil - user - 10% - 107
bo temat o gt a mi się podoba mój przekład xDDD [HO-HO-HO! No proszę...warszafko...] chociaż dalej myślę nad zmianami zwłaszcza w drugiej zwrotce, chociaż wygląda ona dla mnie po prostu jak typową gadaninę w jap stylu a ma mniej z piosenki [takie mam wrażenie lel]

tak w ogóle to trochę mnie to dobiło że to takie ich disco polo o miłości xDDDD brzmi jak piosenka o czymś innym xD jak się nie zna tłumaczenia xDDD ehhh

-
Dodane: 12.07.2018 00:02 /
owerfull - Profil - user - 40% - 898
Seria jest spoko, ale blaknie w porównaniu z Dragon Ball i Dragon Ball Z. Poczynając od słabej według mnie ścieżki dźwiękowej w GT, kończąc na momentach nudy, których w DB i DBZ nie doświadczyłem.

Szczególnie w DBZ odczuwałem epickość na wielką skalę w walkach, GT tego nie oferowało, wręcz przeciwnie, miałem wrażenie, że walki były trywializowane.

-
Dodane: 12.07.2018 07:31 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
GT nie było serią wolną od błędów, przede wszystkim było źle wyreżyserowane, ale z perspektywy czasu (Dragon Ból Super) nie oceniam tej produkcji surowo, bo mogło być gorzej.
Co do momentów nudy to cóż, może ktoś lubi odcinki w których postaci wymieniają trzy ciosy, potem gadają, albo mamy wyeksponowane cierpienie jednej w nich i tu du muzykę pełną napięcia przy kadrze z usmieszkiem badassa... może i ja to lubiłem jak byłem dzieckiem. DBZ jest pełne zapychaczy, transformacji trwających cały odcinek - teraz, gdybym miał czekać tydzień na epek w którym dzialoby się tak niewiele, zaraz porzucilbym oglądanie. DBZ jest kompletnie nieprzystosowane pod współczesnego widza (stąd DBKai się wzięło), dlatego też DBGT odbiega od pierwowzoru w tym względzie - założenie było słuszne, tylko źle zrealizowane.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 12.07.2018 11:44 /
Sined92 - Profil - user - 10% - 147
GT przypominało zlepek fillerów. Po powrocie do serii po latach, pierwsze odcinki przed sagą z Baby męczyły mnie strasznie - ale fabularnie. Klimat, kreskę i MUZYKĘ uwielbiam. Nie zmienia to faktu, że bez SSJ4 (genialny design) seria pewnie byłaby zapomniana i spalona po premierze - tak jak to powinno być z 95% odcinków DBSuper.

Warto też dodać, że chyba każdy się wzruszył na końcu ostatniego odcinka :) Po śmierci Mufasy w Lion King to jedyny moment, który pocił moje oczy. :d



-
Dodane: 12.07.2018 16:21 /
owerfull - Profil - user - 40% - 898
MUZYKĘ uwielbiam.


Dobry żart. Twoja opinia chyba wyrobiona na podstawie utworów z intro i outro.

https://www.youtu...83335&t=0s Ścieżka dźwiękowa Dragon Ball Z. Buduje odpowiednią atmosferę w zależności od rodzaju sceny.

https://www.youtu...D16B7DC8AE Ścieżka dźwiękowa Dragon Ball GT. Trochę taka sci-fi momentami, bo większa część akcji wiąże się z kosmosem. Bardzo powtarzalna i prosta.

Tu i tu są utwory remiksowane, ale Dragon Ball Z robi to lepiej.

-
Dodane: 12.07.2018 16:44 /
Matex - Profil - user - 10% - 172
owerfull napisał/a:

Dobry żart. Twoja opinia chyba wyrobiona na podstawie utworów z intro i outro.



O gustach się nie dyskutuje, ja również preferuje muzykę z DB GT bardzo podoba mi się utwory grane przez orkiestrę i prywatnie nieraz słucham utworów z DBGT, np theme Goku SSJ4 itp.

Co do GT, lubię tą serię i nie nużyła mnie nigdy, niektóre walki w Zce nie były tak dobre jak w GT i na odwrót.

Druga sprawa że wiele ludzi gada że to nie kanon, a kogo to obchodzi. DBGT jest faktem i istnieje, dobra seria na poziomie.

Jak czytam tutaj komentarze to niektórzy chyba wspominają jaka to Z była majestatyczna tylko przez pryzmat tego co pamiętają jak te 10, 15 czy 20 lat temu oglądali i wspominają najlepsze sceny.

A potem przyszła banda ludzi drąca się że DBGT to nie kanon i DBGT takie złe, a wiele osób zaczęło twierdzić tak samo.

Szkoda, DBGT to dobra seria i sprawiała mi tyle samo przyjemności co Z, czy normalne DB, czy Super

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 12.07.2018 16:55 /
owerfull - Profil - user - 40% - 898
Gust nie ma nic do tego, że przy muzyce z GT można zanudzić się na śmierć, bo jest tak powtarzalna i prosta [serce]

-
Dodane: 28.07.2018 20:09 /
Saturnine - Profil - user - 10% - 123
Ostatnio oglądałem całość GT - niestety nie znoszę tej serii. Poniżej powody:
- Brak tego klimatu Toriyamy, za sprawą notorycznego poklepywania się po plecach przez Toei (ciągłe nawiązania do fillerów z Z oraz kinówek)
- Poważne błędy rzeczowe, jak np zapomnienie przez autorów, że nie każdy martwy zachowuje swoje ciało (co było powiedziane w mandze), kompletny brak zrozumienia, jak działają aureole (Piccolo nie żyje, ale jest w niebie, więc ją ma - idzie do piekła, to już nie ma xD) i wiele, wiele innych
Nie mówię, że każdemu musi to przeszkadzać, ale ja nie potrafię uwierzyć w historię napisaną w takiej ignorancji wobec zasad działania świata Toriyamy.
- Przeciwnicy, których siłę trudno uzasadnić. Np Rilldo, który był jakimś zwykłym randomem z jakiejś tam planety, a był silniejszy, niż Kid Buu - pierwotna zła siła stara jak wszechświat, którego bali się nawet bogowie. Złe smoki - jakim cudem ziemskie, słabe smocze kule stworzyły tak potężne smoki? Przypomnę, że samego Shenrona zamordował King Piccolo w pierwszej serii, miał wtedy moc 260 (dwieście sześćdziesiąt) jednostek.
- Końcówka. Jakim cudem Shenron miał autorytet, żeby zdecydować, że kule mają zniknąć? Twórcą kul był Dende, to on powinien mieć coś do powiedzenia w tej kwestii. Do tego niewyjaśnione i zupełnie zbędne odejście Goku (jeśli to miała być śmierć, to ponownie scenarzyści wykazali się nierozumieniem, jak ona działa). Nie mogę przeboleć!
- Bardzo mizerne próby humoru. Bracia Para (nie muszę nic mówić), ten niby gag we wczesnych sagach jak Goku, Pan i Trunks spadają na dupy z powietrza. Mimo, że umieją latać. Co lepsze, dzieje się to dwa razy pod rząd! Nawet, gdy za pierwszym nie było zabawne! Nijak ma się to do świntuchowatego humoru Toriyamy.
- Błędy w power scalingu też były - np Ssj Goku dostaje łomot od Mutchy'ego, a potem... zabija go base Trunks ;_;

Z tych i wielu innych powodów osobiście nie trawię GT. I choć Super ma swoje własne liczne problemy, żaden z nich nie przekreśla dla mnie serii, jak czynią to problemy GT.

-
Dodane: 29.07.2018 05:12 /
Bobers25 - Profil - user - 40% - 820
Przeciwnicy, których siłę trudno uzasadnić. Np Rilldo, który był jakimś zwykłym randomem z jakiejś tam planety, a był silniejszy, niż Kid Buu - pierwotna zła siła stara jak wszechświat, którego bali się nawet bogowie

Hmm.. Bo wszechświat jest OGROMNY? I ridlo nie był mega silny. Na swojej planecie był silny bo w sumie on był to planetą. Rozwój fabuły wymaga tego. W superce jest to samo.
Złe smoki - jakim cudem ziemskie, słabe smocze kule stworzyły tak potężne smoki? Przypomnę, że samego Shenrona zamordował King Piccolo w pierwszej serii, miał wtedy moc 260 (dwieście sześćdziesiąt) jednoste
nie licząc ognistego, lodowego i Omega shenrona reszta to były slabiaki. I znowu jakim cudem Kaioshin jest na poziomie ssj 2 a hakashin jest na poziomie wyższym niż ssj God? Bo fabuła tego wymaga.
Końcówka. Jakim cudem Shenron miał autorytet, żeby zdecydować, że kule mają zniknąć? Twórcą kul był Dende, to on powinien mieć coś do powiedzenia w tej kwestii. Do tego niewyjaśnione i zupełnie zbędne odejście Goku (jeśli to miała być śmierć, to ponownie scenarzyści wykazali się nierozumieniem, jak ona działa). Nie mogę przeboleć!
bo ludzie naduzywali kul. Ostatnia saga o tym opowiada dlatego zniknęły. Bo ludzie za bardzo na nich polegali.

Superka ma większe problemy scallingu ale nie chce mi się nad tym rozwodzić.

Ogólnie śmieszy mnie ze to wszystko można odnieść do Super a piszesz ze Super okej a w GT już masz z tym samym problem xD.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 29.07.2018 10:53 - Edytowane przez Saturnine /
Saturnine - Profil - user - 10% - 123
Bobers25 napisał/a:
Hmm.. Bo wszechświat jest OGROMNY? I ridlo nie był mega silny. Na swojej planecie był silny bo w sumie on był to planetą. Rozwój fabuły wymaga tego. W superce jest to samo.


Był silniejszy, niż Kid Buu, co powiedział sam Goku. I owszem - rozwój fabuły wymaga coraz silniejszych przeciwników, ale siła tych przeciwników musi być jakoś sensownie uzasadniona, skądś się brać. Bogowie zniszenia to był np kolejny logiczny krok po Buu. Ale żeby być szczerym, to sama manga Toriyamy miała z tym problem - już Freeza miał być najwyższym zagorżeniem, gdyż był praktycznie cesarzem Wszechświata, zatem np cyborgi, będące zmodyfikowanymi ludźmi, byli dość trudni do uzasadnienia.

Ale odnosząc się do czasów imperium Freezy: czy serio uważasz, że taki Rilldo z mocą wyższą, niż Buu uchowałby się na jakiejś planecie, podczas gdy imperium Freezy kontrolowało większość wszechświata, a Ginyu Force z mocami ~40.000 jednostek uważani byli za najpotężniejszych wojowników we wszechświecie i bały się ich całe cywilizacje? To jest właśnie problem z myśleniem autorów fillerów, kinówek i GT - lubili odgrzewać te same historie nie myśląc, że faktyczny krok w wyższy wymiar byłby logicznym rozwiązaniem. To trochę, jak kolejny facelift starego samochodu, zamiast opracowanie nowego modelu. W Super problemy z power scalingiem brały się bardziej ze słabej komunikacji między scenarzystami i ogólnym chaosem realizacyjnym (gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść), nie z samego zamysłu i wizji Toriyamy, które były sensowne i poprawne (to w końcu oryginaly autor, lol)


[/quote] nie licząc ognistego, lodowego i Omega shenrona reszta to były slabiaki. I znowu jakim cudem Kaioshin jest na poziomie ssj 2 a hakashin jest na poziomie wyższym niż ssj God? Bo fabuła tego wymaga.[/quote]

Słabiaki czy nie, nadal silniejsi, niż 260 jednostek, które wystarczyło dawniej, by zamordować Shenrona :p Moim zdaniem ta saga miałaby rację bytu może gdyby rozegrała się między Raditzem a Vegetą w mandze. Taki Omega Shenron nie powinien być silniejszy niż nie wiem, Recoome :p

W każdym razie przeciwnik nieporównywalnie silniejszy, niż wszyscy z Z razem wzięci nie powinien wziąć się z ziemskich Smoczych Kul, które są najmniejszymi i najmniej imponującymi ze wszystkich znanych (również przed powstaniem Super).


bo ludzie naduzywali kul. Ostatnia saga o tym opowiada dlatego zniknęły. Bo ludzie za bardzo na nich polegali.


No i? Nadal to Dende jako twórca kul powinien dojść do takiego wniosku i taką decyzję podjąć. A w GT nie było nawet nie wiem, jednej pojedynczej sceny, gdy mamy zbliżenie na Dendego, który np wykonuje jakiś gest, lub mimikę potwierdzającą, że tak musi być. W zamian sam Shenron podejmuje taką decyzję - co sprzecznie ze wszsytkimi kanonicznymi przedstawieniami go sugeruje, że ma on większą moc, niż ma naprawdę. W kanonie Shenron jest podwładnym Kamiego, a później Dendego, którego rolą jest zamknąć mordę i spełniać życzenia. A w GT nie uszanowali nawet żelaznej zasady, że jak przyzwany jest Shenron, niebo staje się czarne. To w najlepszym przypadku niechlujstwo, w najgorszym celowa ignorancja. Po to są ustalane pewne zasady świata, aby je przestrzegać, a nie naginać - bo to sprawia, że w historię trudniej uwierzyć. GT jest pełne tego typu "swobód".

Ogólnie śmieszy mnie ze to wszystko można odnieść do Super a piszesz ze Super okej a w GT już masz z tym samym problem xD.


No bo właśnie nie można ;_;

-
Dodane: 29.07.2018 12:42 /
Mleckor - Profil - user - 0% - 19
Saturnine napisał/a:
Ale odnosząc się do czasów imperium Freezy: czy serio uważasz, że taki Rilldo z mocą wyższą, niż Buu uchowałby się na jakiejś planecie, podczas gdy imperium Freezy kontrolowało większość wszechświata, a Ginyu Force z mocami ~40.000 jednostek uważani byli za najpotężniejszych wojowników we wszechświecie i bały się ich całe cywilizacje?


Przecież w czasach panowania Freezy Rildo raczej jeszcze nawet nie istniał, dopiero później Myu go stworzył.


Wystarczy chwilę pomyśleć i większość rzekomych głupot Gt przestaje być głupotami (poza oczywiście tymi, których w żaden sposób nie da się obronić, np. C17 zbudowany w piekle).

-
Dodane: 29.07.2018 12:51 /
kordos - Profil - systemadmin - max% - 65517
Proponuje nie kierować się jednostkami mocy i jakąś wielką logiką w analizowaniu wszystkich serii DB, nie tylko nowych (GT i Super) ale i opartych na mandze. We wszystkich występują nieścisłości i mniejsze lub większe głupoty. Cześć z nich wynika z cech gatunku - bohater musi sie rozwijać, musi spotykać coraz silniejszych przeciwników. Tak to działa.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 29.07.2018 13:37 - Edytowane przez Nameless14 /
Nameless14 - Profil - user - 10% - 240
Saturnine napisał/a:
- Poważne błędy rzeczowe, jak np zapomnienie przez autorów, że nie każdy martwy zachowuje swoje ciało (co było powiedziane w mandze), kompletny brak zrozumienia, jak działają aureole (Piccolo nie żyje, ale jest w niebie, więc ją ma - idzie do piekła, to już nie ma xD) i wiele, wiele innych

Skoro DBGT nie jest kontynuacją na podstawie mangi, a jest tylko anime mającym kontynuować inną serię anime, to w pierwszej kolejności tak właśnie należy na to patrzeć - jako kontynuację anime. W samym DBZ w fillerach było sporo informacji przeczących mangowej wersji świata, ale jak kogoś nie interesuje manga, to nawet tego w większości przypadków nie zauważy. Na przykład ja - w ogóle nie trafiają do mnie komiksy i omijam je szerokim łukiem, mangę Dragon Ball też, a wszystkie serie telewizyjne oceniam na podstawie ich własnych wad i zalet. I tak proponuje podejść do tematu, bo - przypominam po raz kolejny - autor Dragon Balla nigdy nie zdefiniował czegoś takiego jak kanon swojej twórczości i sam podchodzi do tego nad wyraz luźno (o czym świadczy chociażby historia Buu i smoczych kul, o czym niżej, a nawet samego Brolly'iego, co pokazują ostatnie wypadki), więc wykłócanie się o zgodność z kanonem jest stratą czasu dla no life'ów bez życia. ;)

- Przeciwnicy, których siłę trudno uzasadnić. Np Rilldo, który był jakimś zwykłym randomem z jakiejś tam planety, a był silniejszy, niż Kid Buu - pierwotna zła siła stara jak wszechświat, którego bali się nawet bogowie. Złe smoki - jakim cudem ziemskie, słabe smocze kule stworzyły tak potężne smoki? Przypomnę, że samego Shenrona zamordował King Piccolo w pierwszej serii, miał wtedy moc 260 (dwieście sześćdziesiąt) jednostek.

To, że Buu był jakąś pierwotną złą siłą starą jak wszechświat to wymysł AT z wywiadu po latach, długo po produkcji DB GT, więc argument bez sensu. Wersja z anime, którego DB GT jest kontynuacją, była taka, że Buu to po prostu magiczny twór Bibidiego. Ciężko mieć pretensje do twórców DBGT o to, że nie przewidzieli, co AT powie w jakimś wywiadzie za X lat.
PO drugie, Rilldo był silniejszy niż Kid Buu, bo był na planecie, którą kontrolował (którą de facto sam był). Przecież połowa pierwszej sagi to jedna wielka intryga, jak Goku na tę planetę ściagnąć, żeby go pokonać, bo poza nią Rilldo byłby znacznie słabszy. Naprawdę, polecam uważniejsze oglądanie; czasem przydają się szczątkowe umiejętności czytania między wierszami (oglądania między kadrami? :d ). Poza tym - patrz 2 akapity niżej.
Jaki jest sens porównywac moc złych smoków z Shenronem w ogóle nie mam pojęcia, skoro złe smoki to nie był Shenron. Złe smoki to nowe byty, które powstały z negatywnej energii nagromadzonej w kulach. Widocznie tyle tej negatywnej energii tam się nagromadziło przez te lata użytkowania, że aż taką siłe miały. Shenron z tej energii nie "korzystał", więc niby dlaczego jego moc miałaby być jakoś z nimi powiązana?
Naprawdę, zarzuty miałyby więcej sensu, gdybyście te serie uważniej oglądali.

- Końcówka. Jakim cudem Shenron miał autorytet, żeby zdecydować, że kule mają zniknąć? Twórcą kul był Dende, to on powinien mieć coś do powiedzenia w tej kwestii. Do tego niewyjaśnione i zupełnie zbędne odejście Goku (jeśli to miała być śmierć, to ponownie scenarzyści wykazali się nierozumieniem, jak ona działa). Nie mogę przeboleć!

Strzelasz sobie sam w kolano, bo akapit wyżej pokazujesz, że bierzesz też pod uwagę informacje wypuszczone przez AT po latach. Niestety muszę Cię zawieść, bo smok i smocze kule należą do tego elementu świata, co do którego Akirze koncepcja się "trochę" zmieniła i nowe informacje psują całą fabułę pierwszego Dragon Balla. Otóż wedle "nowych" informacji (z DBS i jakiegoś tam wywiadu) smocze kule nie są wytworem wrodzonego talentu magicznego Nameczan (jak podawano pierwotnie), ale zostały technicznie odtworzone z kawałków Super Dragon Balls. Skoro tak, to niby skąd Kami miałby mieć surowiec i know-how na stworzenie takich kul na Ziemi po ucieczce z Namek? Zabrał ze sobą resztki ze swojej planety w kosmos na wszelki wypadek, a potem dzwonił do Grand Elder Guru z pytaniem, jak je zbudować na nowo, o czym później zapomniał? iksde.

Ale co do meritum i samego DB-DBZ-DBGT: a gdzie niby jest powiedziane, że to z inicjatywy samego Shenrona Goku gdzieś tam odlatuje? Nigdzie. Mało tego: twórca smoczych kul sam zresztą nie wiedział, jak właściwie one do końca działają. Przecież Kami powinien był ostrzec Z Team na samym początku, by życzeń nie nadużywać, a zrobił to dopiero Kaioshin na koniec DBZ. Twoja więc teza o tym, że Shenron to podwładny Kamiego to nadinterpretacja w świetle wydarzeń znanych z DBZ. Zresztą samo traktowanie tajemniczości sceny finałowej jako zarzutu to w ogóle jakieś horrendalne nieporozumienie i niezrumienienie intencji twórców. Zakończenie takie jest, bo w zamierzeniu miało takie być. Niedopowiedziane, by trzymać w niepewności i zostawić obszar dla fanowskich spekulacji. Nostalgiczne, by zakończyć kilkusetodcinkową i kiluletnią serię mocnym akcentem zamykającym w klamrę całość opowiadanej na przestrzeni tych odcinków i lat historii (od kul wszystko się zaczyna i wszystko się na nich kończy). I w końcu tajemnicze w nawiązaniu do dragonballowego lore z pierwszej serii, gdzie takich baśniowych, niewyjaśnionych elementów budujących klimat świata i kryjących się za mgłą spekulacji, zapomnienia i niedopowiedzenia jest cała masa (vide: Karrin). Jest to najlepsze zakończenie, jakie dla serii można było wymyślić (w przeciwieństwie do np.sztampowego zakończenie pierwszej serii).

nie z samego zamysłu i wizji Toriyamy, które były sensowne i poprawne

Taa, C17 bijący kłusowników i dochodzący do poziomu zbliżonego SSJB to faktycznie sensowna i poprawna wizja. Aż szkoda, że Goku nie zaczął maltretować kłusowników wcześniej, nie musiałby tyle trenować i użerać się ze wszystkim bossami aż po Beerusa.

-
Dodane: 29.07.2018 14:51 /
ironik - Profil - user - 30% - 413
Zarówno GT jak i Super mają generalnie ten sam problem z którym musiały się borykać - "nominalna" siła bohaterów była już tak duża pod koniec Z, że ciężko było logicznie zaproponować kolejnych, jeszcze silniejszych przeciwników, których wcześniej po prostu nie było wcale i nikt nigdy o nich nie słyszał.


-
Dodane: 29.07.2018 16:21 /
Godlo24 - Profil - user - 40% - 773
ironik

Akurat w GT to nie był problem, SSJ4 nie miał sobie równych, Super 17, był tylko lepszy bo wchłaniał KI, natomiast Omega był lepszy gdy wchłonął wszystkie pozostałe kule, pozostała reszta smoków nie miała podjazdu do SSJ4!

A w Super? SSJ god? miał być czymś wyjątkowym, mógł rywalizować z bogiem zniszczenia poprzez boskie ki, a potem? nie logiczne SSJ Blue, które mogło, a wręcz powinno już pokonać Beerusa, ale to nic przyszedł turniej mocy, gdzie Blue by używany na randomów, przecież ten kto nie posiada boskiego ki, nie mógł rywalizować z Goku czy Vegetą, seria DBS sama się zniszczyła przez boskie poziomy, bez nich na pewno seria mogła by być lepsza :)

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 29.07.2018 16:28 - Edytowane przez Ruqer /
Ruqer - Profil - user - 70% - 2546
Nie chce mi się teraz cytować i odpowiadać na wszystko, dlatego teraz odpowiem na jedną rzecz - tak, ktoś tak silny jak rildo mógł się uchowac, mówisz, że to problem fillerow, kinowek i gt. W takim razie jest to też problem buu sagi, w której mamy dabure, mamy pui pui i cała resztę znacznie silniejszą od freezera. Dlatego proszę was, niech wejdzie wam do głowy jedna myśl - wszechświat w dbgt nie jest tak ograniczony jak w dbs, w gt jest on ogromny i nic dziwnego, że są tam istoty bardzo silne,których wcześniej nie widzieliśmy. To w dbs masz tylko 24 zasiedlone planety.


No i jak inni mówili rilldo był mocny na swojej planecie, poza nią nie transformowal się.

Ah i nie zapomnijcie, że tagoma po kilku miesiącach dostawania batow miał lepsze zenkai niz saiyanie i wbił na poziom porównywalny do ssj2, w mniej niż pół roku :d

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 29.07.2018 16:52 /
Nameless14 - Profil - user - 10% - 240
To ja dodam jeszcze jedną rzecz w tej ciągnącej się batalii DBS vs DBGT, o której pisałem już niejednokrotnie, ale której perfekcyjną ilustracją jest post Saturnine'a. Problem ze zwolennikami wyższości DBS nad DBGT jest taki, że po prostu nie znają jakichkolwiek proporcji. Saturnine rozdziera szaty, bo w DBGT nie narysowali Piccolo aureoli, która nie ma jakiegokolwiek wpłuwy na przebieg akcji i jest tylko elementem pewnej estetyki, symbolem, nieistotnym dla rozwoju fabularnego. Takie właśnie niedociągnięcia (te rzeokomo bardziej poważane zostały wyżej odparte), jak sam pisze, przekreślają dla niego DB GT i stanowią o wyższości DBS. W DBS z kolei wydaje mu się nie przeszkadzać zmiana fabularna, która czyni całą pierwsze serią bezsensowną i nielogiczną, psując spójność całego świata (nameczańskie kule jako odpowiedniki super dragon balls zbudowane z ich części przez Nameczan, którzy wcześniej odnaleźli super dragon balls - takie wyjaśnienie pochodzenia smoczych kul sprawia, że ziemskie smocze kule w ogóle nie miały prawa powstać, bo ziemski Kami nie miałby na nie ani materiału, ani nie wiedziałby, jak je zrobić). Czyli: zupełnie nieistotna wpadka w GT przekreśla całą serię, a de facto błąd psujący sens całego świata w DBS jest akceptowalny.


:d

-
Dodane: 29.07.2018 23:09 - Edytowane przez Bartek30 /
Bartek30 - Profil - user - 100% - 5600
Cóż mogę napisać o GT, bardzo nie lubię tej serii.

Głównie z tego powodu że jest potwornie nudna, a to że akcja trochę się polepsza po Bejbim wcale nie pomaga, bo to tylko festiwal ki blastów z dodatkiem walki w zwarciu, brak ręki Akiry jest aż nadto widoczny i przeszkadza bo całość traci mocno na klimacie DB, którego w GT nie ma :/

Natomiast fajne jest to że każda następna Saga wynika z poprzedniej jest to płynne i faktycznie to jest spoko, szkoda tylko że nie postarali się z walkami ani z logiką i prawami z DBZ...
takie moje zdanie.

----- Podpis --------------------
-
Dodane: 30.07.2018 18:23 /
ironik - Profil - user - 30% - 413
Fajnych, dobrych, choreografii i nietypowych technik, to już prawie w Z nie ma, tylko "power level".
Trochę jeszcze odskocznią były drużyna Gienia i Buu/Gotenks. Cała reszta to ki blasty + kto ma mocniejszego kopa - wizualnie bez większych zmian niestety.
No i dobra wymiana ciosów w walce Cell/Goku i potem Goku/Vegeta.
Reszta tak samo moim zdaniem miałka.
Godło - tak, zdecydowanie w GT mniej to razi i mimo wszystko mnie bardziej przekonują złe smoki z negatywnej energii, 'techniki' Baby.
Słabiej wypada tylko C17, ale przynajmniej ta saga nie jest taka długa.
No a sam projekt SSJ4, przemiana itd zostawia przemiany w super daleko w tyle. Mógłbym przyjąć, że UI jest jako-tako interesujące, ale i tak to nie ten poziom.

-
Dodane: 30.07.2018 20:29 - Edytowane przez Saturnine /
Saturnine - Profil - user - 10% - 123
Nameless14 napisał/a:
Strzelasz sobie sam w kolano, bo akapit wyżej pokazujesz, że bierzesz też pod uwagę informacje wypuszczone przez AT po latach. Niestety muszę Cię zawieść, bo smok i smocze kule należą do tego elementu świata, co do którego Akirze koncepcja się "trochę" zmieniła i nowe informacje psują całą fabułę pierwszego Dragon Balla. Otóż wedle "nowych" informacji (z DBS i jakiegoś tam wywiadu) smocze kule nie są wytworem wrodzonego talentu magicznego Nameczan (jak podawano pierwotnie), ale zostały technicznie odtworzone z kawałków Super Dragon Balls. Skoro tak, to niby skąd Kami miałby mieć surowiec i know-how na stworzenie takich kul na Ziemi po ucieczce z Namek? Zabrał ze sobą resztki ze swojej planety w kosmos na wszelki wypadek, a potem dzwonił do Grand Elder Guru z pytaniem, jak je zbudować na nowo, o czym później zapomniał? iksde.


Nooo tylko że tamten cytat z Toriyamy dotyczył tylko smoczych kul z Namek, nie tych ziemskich. A zatem pozostaje w mocy przekonanie, że ziemskie zostały stworzone z niczego przez Kamiego. Myślę, że niewielka moc Shenrona w porównaniu z Porungą jest dostatecznym poparciem takiego przypuszczenia :p


Ale co do meritum i samego DB-DBZ-DBGT: a gdzie niby jest powiedziane, że to z inicjatywy samego Shenrona Goku gdzieś tam odlatuje? Nigdzie.


No z wyjątkiem tego, że Shenron sam tak mówi xD

Mało tego: twórca smoczych kul sam zresztą nie wiedział, jak właściwie one do końca działają. Przecież Kami powinien był ostrzec Z Team na samym początku, by życzeń nie nadużywać, a zrobił to dopiero Kaioshin na koniec DBZ.


Ostrzeżenie Kaioshina nie sugerowało nic takiego, jak cieniste smoki. Był po prostu zaskoczony, jak bardzo ludzie polegają na natychmiastowym reset buttonie takim, jak smocze kule i nie podobało mu się to. Bardzo zgodne z jego osobowością tak btw :p Tak w ogóle to skąd wiesz, że jedyną przykrą konsekwencją nadużywania smoczych kul jest scenariusz smoków cienia? A może jakiś złoczyńca z kosmosu skapnie się dzięki temu, że one istnieją? A może komuś z Ziemi odbije i zacznie robić różne idiotyczne rzeczy, za każdym razem próbując je cofać przy użyciu smoczych kul, przez co w końcu doprowadzi się do autodestrukcji a przy okazji jeszcze zniszczy świat?

Jeśli chodzi o "zaburzenie naturalnego porządku", to w taki sam sposób było nim podróżowanie w czasie, jak robił to Trunks. Konsekwencje tego były namacalne. Na tę chwilę robienie przeciwników ze smoczych kul nie miałoby zupełnie sensu, bohaterowie są po prostu za silni, aby coś takiego mogło im w jakikolwiek sposób zagrozić. O, i tak w ogóle to w kanonie smocze kule można po prostu ot tak zniszczyć. Stłuc :d Krillin próbował to zrobić z jedną kulą na Namek, zatem na pewno się da. Trudno chyba w takiej sytuacji uważać, że jakaś tam negatywna energia z tych kul mogłaby doprowadzić do powstania przekonującego zagrożenia.

Twoja więc teza o tym, że Shenron to podwładny Kamiego to nadinterpretacja w świetle wydarzeń znanych z DBZ.


A twoja jest nadinterpretacją wydarzeń z Z przez pryzmat wydarzeń z GT :p

Zresztą samo traktowanie tajemniczości sceny finałowej jako zarzutu to w ogóle jakieś horrendalne nieporozumienie i niezrumienienie intencji twórców. Zakończenie takie jest, bo w zamierzeniu miało takie być. Niedopowiedziane, by trzymać w niepewności i zostawić obszar dla fanowskich spekulacji.


No i spoko, ale mogli nie robić tego kosztem czegoś takiego, jak kompletne zignorowanie mechaniki śmierci i smoczych kul? To się nazywa deus ex machina, złamanie tak podstawowych i tak wsześnie ustalonych zasad świata w jakimkolwiek celu jest niedopuszczalne, a już zwłaszcza żeby wywołać tanie wzruszenia. Dobrymi intencjami to jest piekło wybrukowane.

Nostalgiczne, by zakończyć kilkusetodcinkową i kiluletnią serię mocnym akcentem zamykającym w klamrę całość opowiadanej na przestrzeni tych odcinków i lat historii (od kul wszystko się zaczyna i wszystko się na nich kończy). I w końcu tajemnicze w nawiązaniu do dragonballowego lore z pierwszej serii, gdzie takich baśniowych, niewyjaśnionych elementów budujących klimat świata i kryjących się za mgłą spekulacji, zapomnienia i niedopowiedzenia jest cała masa (vide: Karrin). Jest to najlepsze zakończenie, jakie dla serii można było wymyślić (w przeciwieństwie do np.sztampowego zakończenie pierwszej serii).


Nadal nie uzasadnia to w żaden zadowalający sposób, czemu Goku musi zniknąć, a do tego kompletnie zmienia dotychczas przedstawioną naturę smoczych kul. Jeśli tobie się to podoba to ma prawo, nie każdemu musi :p

Taa, C17 bijący kłusowników i dochodzący do poziomu zbliżonego SSJB to faktycznie sensowna i poprawna wizja. Aż szkoda, że Goku nie zaczął maltretować kłusowników wcześniej, nie musiałby tyle trenować i użerać się ze wszystkim bossami aż po Beerusa.


A to, że w GT był taki silny, żeby rozwalić Trunksa np bez żadnego problemu, czego nawet nie zaszczycono komentarzem, że trenował czy coś, to już ci pewnie nie przeszkadza xD

Nieracjonalnie wielkie wzrosty poziomów mocy bohaterów zależnie od potrzeb fabularnych towarzyszą DB od zawsze, również w samej mandze. Goku dostający 33x boosta od wyleczenia się przed Freezą, i następne 50x więcej od transformacji w SSj? Piccolo idący z poziomu mocy niewiele ponad milion to porównywalnego z wczesnymi SSj tylko po 3 latach treningu z Goku i Gohanem? Gotenks silniejszy w podstawowej formie po treningu w RoSaT od jego formy SSj przed treningiem?

Czepiać się tego dopier w Super to jednak chyba trochę już za późno :d

-
Musisz być zalogowany, aby móc dodawać posty na forum.
Linki sponsorowane: Kosmiczni.pl - Gra inspirowana mangą Dragon Ball | Epic Kingdoms | Shinobi World | Comper Games | DB Kai Online Inferno - Gra online Dragon Ball | GoteiArena.com - Gra inspirowana mangą Bleach
Polecamy